Szczecin: Ludzkie SZCZĄTKI wśród grobów. Zakład pogrzebowy tłumaczy się z makabrycznej wpadki

2020-11-18 8:21 gk
Makabryczne odkrycie na Cmentarzu Centralnym
Autor: Natalia

Zdarzenie, do którego doszło w minioną niedzielę na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie, odbiło się szerokim echem. Kobieta, która poszła odwiedzić grób, dokonała makabrycznego odkrycia. Przy jednej ze świeżo wykopanych mogił, leżały rozrzucone ludzkie szczątki. Do sytuacji odniósł się właściciel firmy pogrzebowej, która przeprowadzała prace.

Według relacji szczecinianki, widok był przerażający. Obok grobu przygotowanego do pochówku, na hałdzie ziemi leżały ludzkie kości, fragmenty odzieży i resztki trumny. Szczątki były widoczne także w wykopanym dole.

Jak poinformował w poniedziałek Andrzej Kus, rzecznik miasta ds. komunalnych i ochrony środowiska, winną całego zamieszania okazała się firma "Hades". Został na nią nałożony 15-dniowy zakaz wjazdu oraz zakaz świadczenia usług pogrzebowych na wszystkich szczecińskich cmentarzach komunalnych. Sprawą zajęła się również policja.

Do sytuacji odniosła się również firma pogrzebowa.

"W trakcie wykonywania prac wykopaliśmy szczątki, które także zgodnie z prawem, regulaminem i zasadami zawodu zabezpieczyliśmy i przygotowaliśmy do ponownego zakopania. Cmentarz Centralny jest zapełniony, co oznacza, że wszystkie nowe pochówki odbywają się w zwalnianych uprzednio miejscach, w których wcześniej znajdował się grób. To zupełnie normalne, że podczas wykonywania prac składujemy ziemię w okolicach grobu, a w grobach znajdujemy szczątki, które z szacunkiem i zgodnie z zasadami oraz prawem ponownie zakopujemy w tym samym grobie. Tak też było w przypadku tej mogiły" - informuje w przesłanym do mediów oświadczeniu Robert Naworol, właściciel salonu pogrzebowego Hades. - "Nasz pracownik miał wypadek przy pracy i w związku z urazem oddalił się z miejsca prac, przy którym pozostały zebrane i zabezpieczone szczątki. Po powrocie zastał rozrzucone szczątki, które wcześniej właściwie zabezpieczył i przygotował do ponownego pochówku. (...) Nie wiemy kto dopuścił rozrzucenia szczątków i komu zależało na nagłośnieniu tego zdarzenia. Według uwiarygodnionych relacji pracownika przed opuszczeniem miejsca pracy sąsiadujące groby i szczątki były właściwie zabezpieczone" - czytamy w oświadczeniu.

Jak informuje właściciel firmy pogrzebowej, pracownik został poproszony o wyjaśnienia na piśmie. Zdaniem Roberta Naworola, pracownik postąpił niewłaściwie opuszczając miejsce pracy przed zakończeniem prac: "Do tej sytuacji nie doszłoby, gdyby był na miejscu".

W oświadczeniu padły również ważne słowa pod adresem tych, których szczególnie dotknęła sytuacja na Cmentarzu Centralnym.

"Przepraszam wszystkich Państwa, którzy poczuliście się dotknięci tą sytuacją, w szczególności rodziny bliskich pochowanych w miejscach sąsiadujących z miejscem prac. W dniu dzisiejszym ukarałem pracownika naganą. W najbliższych dniach przeprowadzimy dodatkowe szkolenia, których celem będzie przypomnienie i utrwalenie wiedzy na temat zasad wykonywania zawodu i regulaminu cmentarza."

Właściciel salonu ma również nadzieję, że policja wyjaśni sprawę i znajdzie sprawcę, który rozpakował przygotowane do ponownego zakopania szczątki i rozsypał je w miejscu prac.

Przypomnijmy, za znieważenie zwłok może im grozić kara grzywny, ograniczenia lub pozbawienia wolności do dwóch lat.

Nie ma winnych śmierci naszego brata
Podziel się opinią
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE