Spis treści
Eksplozja w pracowni. Prokuratura: „Sprowadzono bezpośrednie niebezpieczeństwo”
Według ustaleń śledczych, prowadząca zajęcia Marta K., pracownik dydaktyczny Katedry Grafiki Artystycznej, miała dopuścić do wykonywania procesu spalania kalafonii przy użyciu denaturatu bez właściwego nadzoru i w warunkach rażąco odbiegających od zasad bezpieczeństwa. W pomieszczeniu miało znajdować się zbyt dużo łatwopalnych chemikaliów, brakowało odpowiedniej wentylacji, a studentka nie otrzymała odzieży ochronnej.
W efekcie doszło do wybuchu par spirytusu etylowego, gwałtownego wyzwolenia energii i pożaru, który objął zarówno odzież studentki, jak i drugiej osoby przebywającej w sali.
— Ustalenia śledztwa wskazują, że doszło do szeregu zaniedbań, które stworzyły realne zagrożenie dla życia i zdrowia wielu osób - podkreśla prok. Julia Szozda z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. - Wybuch był bezpośrednim następstwem nieprawidłowego nadzoru nad procesem spalania kalafonii oraz niewłaściwych warunków pracy w pracowni.
W wyniku eksplozji ciężko ranna została studentka pierwszego roku. Walka o jej życie trwała wiele miesięcy, Marysia przez 3 miesiące przebywała w śpiączce. Niestety zmarła 6 grudnia 2023 r.
Zarzuty dla prowadzącej zajęcia. Grozi jej do 10 lat więzienia
Marta K. została oskarżona o sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy oraz nieumyślne spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu dwóch osób, w tym studentki, która zmarła. Prokuratura zakwalifikowała jej czyn m.in. z art. 163 i 156 kodeksu karnego. Grozi jej kara do 10 lat pozbawienia wolności.
— W ocenie prokuratury działania oskarżonej doprowadziły do tragicznych skutków, których można było uniknąć przy zachowaniu podstawowych zasad bezpieczeństwa — zaznacza prok. Szozda.
Zarzuty także dla rektorki Akademii Sztuki
Akt oskarżenia objął również Mirosławę J., rektorkę uczelni. Według prokuratury, jako funkcjonariusz publiczny miała nie dopełnić obowiązków wynikających z przepisów dotyczących bezpieczeństwa pracy w uczelniach wyższych. Zaniedbania te — jak wskazują śledczy — miały przyczynić się do powstania warunków, w których doszło do eksplozji.
— Zgromadzony materiał dowodowy wskazuje, że nie zapewniono właściwych procedur i nadzoru nad bezpieczeństwem pracy w uczelni, co miało wpływ na przebieg zdarzenia — mówi prok. Szozda.
Za zarzucany czyn rektorce grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo do 2 lat więzienia.
Obie oskarżone nie przyznały się do winy
Prokuratura poinformowała, że zarówno Marta K., jak i Mirosława J. nie przyznały się do zarzucanych im czynów. Nie były wcześniej karane, a w toku śledztwa nie stosowano wobec nich środków zapobiegawczych.
Sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Szczecinie. To tam zapadnie decyzja, czy tragiczny wybuch był wynikiem nieumyślnych zaniedbań, czy też poważnego naruszenia zasad bezpieczeństwa, które doprowadziło do śmierci młodej studentki.