Nie zabrał chorego psa do weterynarza. Zwierzę bardzo cierpiało. Teraz grozi mu więzienie

i

Autor: furbymama / CC0 / pixabay.com Nie zabrał chorego psa do weterynarza. Zwierzę bardzo cierpiało. Teraz grozi mu więzienie / zdj. poglądowe

Szczecin: Nie zabrał chorego psa do weterynarza. Zwierzę bardzo cierpiało. Właściciel pójdzie do więzienia?

2021-07-15 22:14

Pies miał złamaną łapę. Jednak jego właściciel nie przejął się jego losem i nie zabrał swojego pupila do weterynarza, narażając go na potworne cierpienia. Teraz nieodpowiedzialny opiekun psa odpowie za znęcanie się nad zwierzęciem. 50-latkowi grożą za to poważne konsekwencje. Najbliższe kilka lat może spędzić za więziennymi murami.

Prokuratura Rejonowa Szczecin-Niebuszewo zakończyła postępowanie w sprawie nieodpowiedzialnego właściciela kundelka. Mężczyzna odpowie za znęcanie się nad swoim rannym psem, któremu nie zapewnił właściwej opieki, narażając go na ogromny ból. Nie wiadomo jak długo zwierzę cierpiało. Sprawa wyszła na jaw 15 grudnia 2020 roku.

Czytaj też: Strażnicy miejscy "aresztowali" gołębia-uciekiniera. Przyleciał do Szczecina aż z Mazowsza?

- Przeprowadzone dowody w tym między innymi zeznania przesłuchanych w sprawie świadków wykazały, że mężczyzna w bliżej nie ustalonym okresie lecz nie później niż do dnia 15 grudnia 2020 roku znęcał się nad psem wielorasowym poprzez nie zapewnienie mu właściwej opieki lekarskiej po doznaniu urazu łapy co skutkowało wystąpieniem u zwierzęcia silnej kulawizny z powodu złamania główki kości udowej i narażeniem go w związku z tym na duże cierpienie - tłumaczy prok. Ewa Obarek z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.

Czytaj też: Szczecin: Zostawili psa w rozgrzanym kamperze! Strażnicy miejscy wybili szybę [ZDJĘCIA, WIDEO]

50-latek był już w przeszłości karany. Mężczyzna usłyszał zarzuty i wkrótce odpowie za swoje czyny przed wymiarem sprawiedliwości. Do sądu trafił już akt oskarżenia.

Za znęcanie się nad psem, zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt, może grozić mu kara nawet do 3 lat więzienia.

Pies zostawiony w rozgrzanym kamperze na pewną śmierć. Uratowali go bohaterscy strażnicy miejscy
Nasi Partnerzy polecają