Spis treści
Karetka zatrzymana przez żywioł
Około godziny 3:00 zespół ratownictwa medycznego Z01060 z posterunku w Mieszkowicach został wysłany do potrzebującej osoby. Droga była jednak tak oblodzona, że pojazd zatrzymał się w miejscu.
„Gołoledź i oblodzona droga uniemożliwiły dojazd — karetka utknęła, kiedy do pokonania pozostały dwa kilometry"
- informuje Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie.
W tej sytuacji kierowca karetki, ratownik medyczny Wojciech Kujawa, pozostał w pojeździe, by zadbać o bezpieczeństwo sprzętu i łączność.
Polecany artykuł:
Heroiczny marsz po życie
Kierownik zespołu, ratownik medyczny Bartosz Jankowski, nie wahał się ani chwili. Założył 15‑kilogramowy plecak ratowniczy i ruszył pieszo w stronę pacjenta.
„Pokonał 1,5 km w trudnych warunkach, by pomóc drugiemu człowiekowi”
– podkreśla WSPR.
Szklanka na drodze, ciemność i przenikliwe zimno nie zatrzymały go. W pewnym momencie na trasie pojawił się przypadkowy kierowca, który zauważył ratownika i podwiózł go ostatnie kilkaset metrów. Ten gest znacząco przyspieszył dotarcie do chorego.
Strażacy już na miejscu
Gdy Bartosz Jankowski dotarł na miejsce, przy pacjencie pracowali już strażacy z OSP Moryń. Ratownik natychmiast przejął działania medyczne i udzielił niezbędnej pomocy.
„Cała historia zakończyła się happy endem – zarówno dla pacjenta, jak i zespołu ratownictwa medycznego”
– poinformowała stacja pogotowia.
Powrót całego zespołu i wielkie podziękowania
Po zakończonej akcji ratownicy wrócili cali i zdrowi na posterunek. Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie nie kryje dumy z postawy swoich pracowników.
„Jesteśmy niezmiernie dumni z naszego zespołu, który przeciwstawił się żywiołowi, aby uratować drugiego człowieka”
– czytamy w komunikacie WSPR.
To historia, która pokazuje, że nawet w najtrudniejszych warunkach ratownicy medyczni nie wahają się zrobić wszystkiego, by dotrzeć do potrzebujących.