Spis treści
Tragedia w pracowni grafiki
Do eksplozji doszło 25 czerwca 2023 roku podczas zajęć z technik graficznych prowadzonych w budynku Akademii Sztuki przy ul. Kolumba. W wyniku wybuchu obrażenia odniosły trzy kobiety: studentka oraz dwie wykładowczynie w wieku 33 i 40 lat. Najciężej ranna była 20-letnia Maria Majcher, która doznała poparzeń około 90 proc. powierzchni ciała. Po kilku miesiącach leczenia zmarła w szpitalu, 6 grudnia 2023 roku.
Prokuratura: doszło do szeregu zaniedbań
Prokuratura zarzuca Marcie K., że jako pracownik dydaktyczny Katedry Grafiki Artystycznej nieumyślnie sprowadziła bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia wielu osób poprzez dopuszczenie do eksplozji materiałów łatwopalnych i gwałtownego wyzwolenia energii. Według śledczych studentka wykonywała proces spalania kalafonii bez właściwego nadzoru, a zajęcia odbywały się w pomieszczeniu niespełniającym wymogów bezpieczeństwa.
W akcie oskarżenia wskazano m.in. brak odpowiedniej wentylacji, niezapewnienie studentce odzieży ochronnej oraz przechowywanie w pracowni ilości chemikaliów przekraczającej bieżące potrzeby. Zdaniem śledczych doprowadziło to do wybuchu oparów alkoholu etylowego i pożaru.
Jak podkreślał przed sądem prok. Radosław Ogielski, tragedia była skutkiem wielu nakładających się na siebie zaniedbań.
– Nie ma jednej przyczyny, która doprowadziła do tego wszystkiego. Doprowadził do tego sposób przechowywania chemikaliów, brak odpowiedniej wentylacji, a także kwestia używanego narzędzia w postaci tygielka, który był dziurawy – wskazał prokurator.
„Nie zostawiłam Marysi bez nadzoru”
Podczas pierwszej rozprawy obszerne wyjaśnienia składała Marta K.. Wykładowczyni nie przyznała się do winy i kwestionowała część ustaleń śledczych. Zapewniała, że stosowana podczas zajęć technika była wykorzystywana od lat, a studenci byli odpowiednio instruowani.
– Minęło trzy i pół roku i nie ma dnia, abym nie myślała o Marysi. Sama jestem matką i nie pogodzę się z tym, że nie udało się uratować dziecka – mówiła przed sądem.
Oskarżona przekonywała również, że prowadziła zajęcia jednocześnie w kilku pomieszczeniach, co wynikało z organizacji pracy uczelni.
– Taki sposób organizacji pracy nie był moim wymysłem. (...) Tuż przed wybuchem byłam przy Marysi, kontrolowałam jej pracę. Nie zgadzam się z tym, że pozostawiłam Marysię bez nadzoru – mówiła.
Zarzuty także dla rektorki
Na ławie oskarżonych zasiadła również rektorka Akademii Sztuki, Mirosława Jarmołowicz, która odpowiada za nieumyślne niedopełnienie obowiązków związanych z zapewnieniem bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. Prokuratura uważa, że na uczelni zabrakło skutecznego nadzoru nad przestrzeganiem zasad BHP i organizacją zajęć z wykorzystaniem niebezpiecznych substancji.
Rektorka również nie przyznała się do zarzutów.
– To bardzo ważna sprawa dla naszej społeczności akademickiej. Ten wypadek był wielką tragedią, która nigdy nie powinna się zdarzyć – powiedziała dziennikarzom przed rozprawą. Jednocześnie podkreślała, że budynek był dopuszczony do użytkowania dydaktycznego na podstawie przeprowadzanych kontroli.
Rodzina czeka na sprawiedliwy wyrok
W rozprawie uczestniczyli rodzice zmarłej studentki. Ich pełnomocnik podkreślał, że bliscy Marii Majcher oczekują przede wszystkim rzetelnego wyjaśnienia wszystkich okoliczności tragedii i sprawiedliwego rozstrzygnięcia sprawy.
Marta K. nie była wcześniej karana. Za zarzucane jej czyny grozi kara do 10 lat więzienia. Z kolei Mirosławie Jarmołowicz grozi grzywna oraz kara do dwóch lat pozbawienia wolności. Kolejna rozprawa została wyznaczona na 7 grudnia.