Z powodu butelki wody mówi o nich cała Polska. Odwiedziliśmy pierogarnię "Ciasto i farsz" w Szczecinie

Choć emocje w sieci wciąż buzują, na miejscu atmosfera jest zupełnie inna. Spokojna, domowa, pachnąca farszem i świeżo gotowanymi pierogami. Właściciele „Ciasta i farszu” próbują wrócić do normalnego rytmu pracy, ale nie da się ukryć – ostatnie 48 godzin wywróciły ich codzienność do góry nogami.

Byliśmy w miejscu "afery z butelką wody"

Lokal otwiera się o godz. 11:00. Byliśmy jednymi z pierwszych klientów, ale przed nami była już mała kolejka. Zamówiliśmy porcję pierogów, zapłaciliśmy, otrzymaliśmy paragony – wszystko zgodnie z przepisami. Spróbowaliśmy po jednym pierogu z każdego rodzaju. Test wypadł pomyślnie: jedzenie smaczne, obsługa życzliwa, atmosfera przyjemna. Jednak nie to było celem naszej wizyty.

Przypomnijmy, w czwartek, 2 lipca, w Szczecinie zrobiło się głośno o zdarzeniu, do którego doszło w "Cieście i farszu". Jak opisywali właściciele w mediach społecznościowych, kobieta przyszła przed otwarciem lokalu, poprosiła o wodę w upalny dzień, pracownicy – kierując się zwykłą ludzką empatią – sprzedali jej butelkę. Po chwili okazało się, że była to urzędniczka skarbówki. Efekt: mandat 500 zł.

Z powodu butelki wody mówi o nich cała Polska. Odwiedziliśmy pierogarnię Ciasto i farsz w Szczecinie
Autor: Grzegorz Kluczyński

„To była podpucha” – mówią klienci. Ale pojawiły się też wątpliwości

W sieci zawrzało. Komentujący masowo bronili pracowników pierogarni, nazywając całą sytuację „prowokacją”, „zagrywką poniżej pasa” i „polowaniem na przedsiębiorców”. Wspominano nawet słynną aferę z pizzą, którą nagłośnił Krzysztof Stanowski – tam również chodziło o kontrolę „na klienta”.

Jednak pojawiły się też głosy sceptyczne. Zwrócono m.in. uwagę na informację na drzwiach do lokalu, że przed otwarciem można zakupić m.in. mrożone pierogi. Czy to oznacza sprzedaż „na zeszyt”? Jak ustaliliśmy na miejscu – nie. Zamówienia można rzeczywiście składać wcześniej, zanim drzwi lokalu zostaną otwarte, np. telefonicznie, ale odbiór, płatność i paragon są wydawane dopiero po otwarciu lokalu. Proste i zgodne z prawem.

Z powodu butelki wody mówi o nich cała Polska. Odwiedziliśmy pierogarnię Ciasto i farsz w Szczecinie
Autor: Grzegorz Kluczyński

Pracownicy: „Nie spodziewaliśmy się takiego rozgłosu”

Chcieliśmy porozmawiać z właścicielem o sytuacji, która dzień wcześniej wywołała burzę w internecie. Niestety nie było to możliwe, gdyż nie było go w tym momencie w lokalu. Udało nam się jednak porozmawiać z pracownikami.

Choć lokal działa w tej lokalizacji od niedawna, nie jest debiutantem na szczecińskim rynku. Pierogarnia funkcjonowała wcześniej w innym miejscu i miała już stałych klientów. Teraz jej pracownicy czują się trochę przytłoczeni nagłą „sławą”.

– To miała być zwykła pomoc w upał, nic więcej – słyszymy. – Popełniliśmy błąd, to prawda. A zrobiła się z tego ogólnopolska dyskusja.

Klienci mają dość afery. „To przesada jak na butelkę wody”

Ruch w lokalu był dość spory, więc porozmawialiśmy z kilkoma osobami, które przyszły do pierogarni. Większość uważa, że cała sytuacja została niepotrzebnie rozdmuchana.

– Inni kradną miliony i są bezkarni, a tutaj taka afera z powodu butelki wody – mówi mężczyzna odbierający mrożonki.

– Nawet nie wiedziałam, że coś takiego miało miejsce – dodaje starsza kobieta. – Przyszłam kupić pierogi na obiad, bo są dobre i tanie. Wychodzi lepiej niż gotować samemu.

Inni zwracają uwagę na sam sposób przeprowadzenia kontroli.

– To była typowa podpucha. Tak się po prostu nie robi – podkreśla kolejny klient.

KAS milczy, ale związkowcy odpowiadają ostro: "bezpłatna reklama"

Krajowa Administracja Skarbowa nie komentuje sprawy, zasłaniając się tajemnicą skarbową. Rzecznik IAS w Szczecinie, dr Sebastian Osiński, przekazał nam jedynie standardową formułę: nie udzielają informacji o działaniach wobec konkretnych podmiotów.

Głos zabrała jednak Agata Jagodzińska ze Związkowej Alternatywy w KAS, publikując wpis w mediach społecznościowych. Jej zdaniem pierogarnia wykorzystuje sytuację jako „bezpłatną reklamę”, a oceny internautów są jednostronne i krzywdzące dla urzędników.

To kolejny głos w dyskusji, który pokazuje, że sprawa nie jest czarno-biała.

Z powodu butelki wody mówi o nich cała Polska. Odwiedziliśmy pierogarnię Ciasto i farsz w Szczecinie
Autor: Paula Dąbrowska

Kontrole są potrzebne. Ale czy muszą wyglądać w ten sposób?

Nikt nie kwestionuje, że kontrole skarbówki są potrzebne. Bez nich system podatkowy nie działałby sprawnie. To trudna, niewdzięczna praca, często wykonywana w atmosferze niechęci i podejrzliwości.

Ale pytanie, które powtarza się w rozmowach z mieszkańcami, brzmi: czy naprawdę trzeba testować przedsiębiorców „na empatię”? Czy kontrola powinna polegać na grze na ludzkich odruchach, zwłaszcza w upalny dzień, gdy wszyscy apelują o pomoc i nawodnienie?

To pytanie – przynajmniej na razie – wciąż pozostaje bez odpowiedzi.

Sonda
Czy skarbówka ma za duże uprawnienia?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki