Spis treści
„Chcieliśmy być uprzejmi”
Właściciele opisali zdarzenie na Facebooku, podkreślając, że kierowała nimi zwykła ludzka życzliwość:
„Kilka minut przed godziną 11:00, czyli jeszcze przed otwarciem lokalu, pojawiła się u nas pani, która poprosiła o butelkę wody. Lokal był jeszcze nieczynny, kasa fiskalna nie była jeszcze uruchomiona, a my, ucząc się dopiero rytmu nowego miejsca i chcąc po prostu być uprzejmi, postanowiliśmy tę wodę sprzedać. Po chwili okazało się, że była to kontrola z Urzędu Skarbowego. Efekt, mandat w wysokości 500 zł. Nie ukrywamy, że jest nam zwyczajnie przykro. W pierwszych dniach działalności człowiek skupia się przede wszystkim na tym, żeby każdy gość wyszedł zadowolony. Tym razem dobra wola okazała się kosztować nas 500 zł.”
Wpis błyskawicznie obiegł lokalne grupy i wywołał gorącą dyskusję.
Powrót tematu kontrowersyjnych kontroli
Sytuacja natychmiast skojarzyła się mieszkańcom ze sprawą pizzerii, której właściciel został ukarany za pizzę z krewetkami. Tam również chodziło o prowokację urzędniczki skarbówki. Sprawa wybuchła w mediach społecznościowych, a największy rozgłos przyniósł komentarz Krzysztofa Stanowskiego w Kanale Zero, który nie tylko ostro skrytykował działania urzędniczki, mówiąc o „polowaniu na przedsiębiorców”, ale też stwierdził, że urzędniczka powinna zostać „rozebrana na środku placu”. Zarówno działania urzędniczki jak i kontrowersyjna wypowiedź Stanowskiego, wywołały lawinę komentarzy i odbiły się szerokim echem w całej Polsce.
Polecany artykuł:
Mieszkańcy oburzeni
Pod wpisem pierogarni pojawiła się fala komentarzy. Oto niektóre z nich:
- „To niedopuszczalna prowokacja, a nie kontrola. Wstyd!”
- „Ja zastanawiam się tylko nad jednym jak pani urzędniczka spojrzy sobie w twarz w lustrze. Totalnie słabe zagranie”
- „Proszę napisać skargę np. do Wojewody. W czasie upałów, gdy wszyscy apelują o czujność i pomoc, taka ‘zagrywka’ jest nie na miejscu. Oczywiście można dać wodę, ale w końcu nie jesteście instytucją pomocową”
- „Piszcie odwołanie i czynny żal, w wytłumaczeniu, że były szczere chęci pomocy osobie w potrzebie i że pracownik nabił by paragon tuż po uruchomieniu kasy! Zgadzam się, że to zagranie poniżej pasa ‘na butelkę’. Pierwszy Urząd Skarbowy Szczecin wstyd”
- „Chamska prowokacja. I niemiła nauczka. Zróbcie odwołanie, gdyby to były pierogi… Ale woda”
- „Ja wierzę, że karma wraca. Do was wróci dobro, a do ludzi z kontroli…”
Komentarze są jednoznaczne: mieszkańcy nie akceptują działań urzędniczki, zwłaszcza że sytuacja dotyczyła zwykłego odruchu pomocy w upalny dzień.
Krajowa Administracja Skarbowa nie komentuje sprawy, zasłaniając się tajemnicą skarbową. Nie wiadomo, czy była to zaplanowana akcja, czy indywidualna decyzja urzędniczki.
„Nie zniechęcamy się” – zapewniają właściciele
Zamiast zapowiedzi odwołania, pierogarnia postanowiła podkreślić, że mimo przykrej sytuacji nie zamierza tracić zapału:
„Nie zniechęcamy się. Nadal będziemy robić to, co umiemy najlepiej, lepić dla Was świeże pierogi, gotować domowe obiady i wkładać całe serce w to miejsce.”
- zapewniają właściciele we wpisie na Facebooku.
"Pozdrawiamy również Urząd Skarbowy i życzymy wszystkiego dobrego" - dodają na końcu.
Kontrole są potrzebne, ale czy w takiej formie?
Nie ulega wątpliwości, że kontrole urzędników skarbówki są potrzebne – to niewdzięczna, trudna i często krytykowana praca, bez której system podatkowy nie mógłby funkcjonować. Pytanie jednak, które coraz częściej zadają przedsiębiorcy i mieszkańcy, brzmi: czy naprawdę musi przybierać taką formę?
Czy kontrola powinna być grą na ludzkich odruchach, empatii i chęci pomocy? To właśnie ten aspekt – bardziej niż sam mandat – wywołał największe oburzenie.