Spis treści
Lubieszyn – przygraniczna miejscowość, która żyje z ruchu kierowców
Lubieszyn to niewielka miejscowość położona tuż przy granicy z Niemcami, kilkanaście kilometrów od Szczecina. Od lat kojarzy się z przejściem granicznym, przygranicznymi targowiskami i dziesiątkami szyldów w języku niemieckim, które zachęcają do skorzystania z usług lokalnych fryzjerów, kosmetyczek czy zakupu tanich papierosów.
Jednak w ostatnim czasie największą wizytówką Lubieszyna były stacje benzynowe. To tutaj tankowali nie tylko Niemcy, ale też mieszkańcy Szczecina i okolicznych miejscowości, licząc na ceny wyraźnie niższe niż w dużych miastach. A różnice były naprawdę spore - nawet do kilkudziesięciu groszy na litrze.
Kryzys paliwowy i program CPN – koniec eldorado
Wiosną sytuacja na rynku paliw zmieniła się gwałtownie. Kryzys na Bliskim Wschodzie wywołał skok cen, a rząd wprowadził program CPN, który ustalał urzędowe ceny maksymalne i czasowo obniżał koszty tankowania. W efekcie różnice między stacjami w całym kraju praktycznie zniknęły, a Lubieszyn stracił swoją przewagę.
Niestety "tanio już było". 1 lipca program CPN zakończył się, a stacje wróciły do standardowych stawek VAT i akcyzy. Ceny paliw podskoczyły o kilkadziesiąt groszy na litrze. Kierowcy natychmiast zaczęli sprawdzać, czy Lubieszyn znów będzie tańszy.
Nowe ceny po 1 lipca. Zaskakująco wyrównane
Na dwóch stacjach Orlenu w Lubieszynie benzyna 95 kosztowała 6,82 zł, a diesel – 6,99 zł. Dokładnie tyle samo, ile na stacjach w centrum Szczecina. Identyczne ceny obowiązywały również na dwóch stacjach BP położonych w miejscowości.
Jedyną siecią, która zdecydowała się na choć symboliczne obniżki, okazało się Circle K. Tutaj PB95 kosztowała 6,78 zł, a diesel – 6,95 zł. Różnica zaledwie czterech groszy wystarczyła, by przed dystrybutorami ustawiły się najdłuższe kolejki samochodów – zarówno na polskich, jak i niemieckich tablicach rejestracyjnych.
Co dalej? Eksperci przewidują większe różnice
Obecnie ceny paliw w Lubieszynie i Szczecinie są niemal identyczne, ale eksperci podkreślają, że w najbliższych dniach lub tygodniach sytuacja może się zmienić. Przed marcowym kryzysem stacje w Lubieszynie regularnie obniżały ceny, by przyciągnąć kierowców z regionu i zza zachodniej granicy. Jeśli rynek ustabilizuje się po zakończeniu programu CPN, możliwe, że miejscowość znów zacznie walczyć o miano „paliwowej stolicy Polski”.
Czy Lubieszyn wróci do dawnej tradycji i ponownie stanie się miejscem, gdzie tankuje się najtaniej? Odpowiedź poznamy już wkrótce.