Spis treści
Brutalny atak, który widziała cała Polska
Do zdarzenia doszło w lipcu 2025 r. Pies należący do sąsiada siostry Gracjana S. spokojnie stał na poboczu, merdając ogonem. Wtedy mężczyzna podszedł, chwycił zwierzę i z impetem rzucił nim o jezdnię. Całość nagrała kamera monitoringu, a film w kilka godzin obiegł media społecznościowe.
Internauci błyskawicznie ustalili tożsamość sprawcy. W sieci zawrzało – komentarze pełne były gniewu, żądania surowej kary i potępienia dla 29‑latka.
„Chciałem się wyżyć”. Szokujące słowa
Podczas przesłuchań Gracjan S. nie tylko nie okazał skruchy, ale wręcz przyznał, że zrobił to... z potrzeby wyładowania emocji. Jak mówił, gdy musi się wyżyć, robi to nie patrząc na konsekwencje.
Słowa te wstrząsnęły nawet śledczymi. Prokuratura od początku podkreślała, że czyn miał znamiona szczególnego okrucieństwa.
Sąd wydał wyrok. 10 miesięcy więzienia i zakazy
Po ponad roku od zdarzenia zapadł prawomocny wyrok. Gracjan S. został skazany na 10 miesięcy bezwzględnego więzienia. To jednak nie wszystko.
Sąd orzekł również:
- zakaz posiadania jakichkolwiek zwierząt,
- zakaz zbliżania się do właścicieli psa na odległość mniejszą niż 15 metrów,
- kary finansowe, których wysokości nie ujawniono.
To jeden z surowszych wyroków w sprawach o znęcanie się nad zwierzętami w ostatnich latach.
Sprawa, która poruszyła kraj
Nagranie z Ognicy stało się symbolem walki o prawa zwierząt. Organizacje prozwierzęce, internauci i mieszkańcy regionu domagali się sprawiedliwości.
Wcześniej Gracjan S. usłyszał zarzut znęcania się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem, za co groziło mu do 5 lat więzienia. Policja objęła go dozorem i zakazem posiadania zwierząt. Teraz kara stała się realna – mężczyzna trafi za kratki.