Spis treści
Kanciasta legenda polskiej motoryzacji
Ciężarówka została przetoczona z muzealnego magazynu prosto na ekspozycję. Rdza przeżarła karoserię, deski na burtach są zbutwiałe, a skrzynia ładunkowa dosłownie „dziurawa”. Jednak kabina zachowała oryginalne fotele, kierownicę, zegary i przełączniki. Co więcej – silnik nadal można odpalić. To właśnie ta autentyczność sprawia, że Star 20 budzi tak duże zainteresowanie miłośników motoryzacji oraz internautów, którzy już komentują jego charakterystyczną, kanciastą kabinę.
Kustosz muzeum Jacek Ogrodniczak podkreśla, że to pierwszy powojenny samochód polskiej konstrukcji. Jak mówi, egzemplarz MTiK jest rzadkością nie tylko ze względu na oryginalne części, lecz także udokumentowaną historię służby. To idealny przykład tego, jak wyglądała polska technika użytkowa w latach 50.
Ciężarówka od kin, tartaku i… zawalonej stodoły
Na drzwiach szoferki wciąż widać resztki napisu „Okręgowy Zarząd Kin w Szczecinie”. To właśnie dla kin Star 20 woził sprzęt – projektory, elementy nagłośnienia, materiały eksploatacyjne. Później przewoził węgiel, koks i materiały budowlane. W 1968 roku kupiła go rodzina spod Stargardu, która wykorzystywała go do transportu drewna do tartaku.
Pojazd zakończył służbę w dramatycznych okolicznościach. Stodoła, w której go przechowywano, zawaliła się, a ciężarówka przez lata stała pod gołym niebem. To właśnie dlatego dziś wygląda jak „motoryzacyjny zabytek z pola bitwy”, ale – jak podkreślają muzealnicy – jego stan to część historii, którą warto pokazać.
Polska myśl techniczna w najlepszym wydaniu
Star 20 to dzieło konstruktorów, którzy przed wojną tworzyli takie pojazdy jak CWS czy motocykle Sokół. Dokumentację techniczną opracowano w Centralnym Biurze Badań i Konstrukcji Przemysłu Motoryzacyjnego nr 5 w Łodzi. Za ramę i zawieszenie odpowiadał inż. Mieczysław Dębicki, a za silnik – zespół prof. Jerzego Wernera, jednego z najważniejszych konstruktorów II RP.
Kabinę i skrzynię ładunkową zaprojektował legendarny designer Stanisław Panczakiewicz – twórca aerodynamicznej sylwetki Lux-Sport i późniejszego nadwozia syreny. Prototypy stara powstały pod kierownictwem inż. Aleksandra Rummla, specjalisty od nowoczesnych silników.
Benzynowy silnik, 85 KM i spalanie jak czołg
Star 20 waży ponad 3,3 tony i przewoził ładunki do 3,5 tony. Napędzał go sześciocylindrowy silnik benzynowy S42 o mocy 85 KM, pozwalający rozpędzić ciężarówkę do około 85 km/h. Jak zauważa Damian Tarnowski z MTiK, dziś brzmi to egzotycznie, bo współczesne ciężarówki mają wyłącznie silniki wysokoprężne. Według dokumentacji Star 20 spalał średnio 26 litrów benzyny na 100 km.
Renowacja? Na razie nie wiadomo
Koszt odrestaurowania pojazdu muzeum szacuje na ponad 100 tys. zł. To ogromne przedsięwzięcie, bo przy rekonstrukcji wiele elementów trzeba wymienić, a oryginalna substancja często znika bezpowrotnie. Dlatego MTiK zdecydowało się najpierw pokazać stara w stanie „zastanym”, by zwiedzający mogli zobaczyć, jak wyglądają pojazdy czekające na swoją drugą młodość.
Star 20 do obejrzenia tylko przez kilka miesięcy
Ciężarówka będzie prezentowana w hali głównej do połowy września. To rzadko spotykana okazja, by zobaczyć z bliska jeden z najważniejszych pojazdów w historii polskiej motoryzacji – i to w stanie, który mówi więcej niż niejedna książka.
