Spis treści
Niemcy tankują „do pełna”, Polaków brak
Na stacji CircleK Express w Lubieszynie, zaledwie kilkaset metrów od granicy, od rana pojawiały się wyłącznie niemieckie auta. Polskich kierowców – zero. Najpopularniejsza benzyna 95 kosztowała tam 6,19 zł, a diesel 7,61 zł. Dla porównania, po niemieckiej stronie granicy ceny szybują: benzyna E10 to ok. 2,15 euro (ponad 9,20 zł), a diesel przekracza 2,40 euro (ok. 10,50 zł).
Nic dziwnego, że kierowcy z Vorpommern-Greifswald tankowali nie tylko samochody, ale też 10‑litrowe kanistry.
BP, Orlen, lokalne stacje – wszędzie ruch jak w sezonie
Na dwóch stacjach BP w Lubieszynie ceny były zgodne z rządowym limitem: benzyna 6,23 zł, diesel 7,65 zł. Przy dystrybutorach stało po kilka aut, również głównie z niemieckimi rejestracjami.
Na Orlenie było nieco taniej – 95 za 6,21 zł, diesel za 7,59 zł. Ruch podobny: spokojnie, ale bez przerwy.
Jeszcze większe zainteresowanie widać było na stacjach lokalnych sieci:
- Dobra (pow. policki) – benzyna 6,19 zł, diesel 7,64 zł
- Mierzyn (DK10) – najtaniej w regionie: benzyna 6,15 zł, diesel 7,53 zł, a ON TIR 7,52 zł
To właśnie w Mierzynie kierowcy najczęściej ustawiali się w krótkie, ale nieustannie odnawiające się kolejki.
Różnica cen rośnie z dnia na dzień
W Niemczech obowiązuje zasada, że ceny paliw mogą być zmieniane tylko raz dziennie – w południe. W środę wzrosły średnio o 7 eurocentów, w czwartek o kolejne 9. Efekt? Coraz większa przepaść między stacjami po obu stronach granicy.
W Polsce natomiast działa rządowy program CPN – Ceny Paliw Niżej, który ustala maksymalne ceny detaliczne. W czwartek limit dla benzyny 95 wynosił 6,23 zł, a dla diesla 7,65 zł. W piątek ma być jeszcze taniej – odpowiednio 6,19 zł i 7,64 zł.
„Dwa, trzy razy więcej Niemców niż zwykle”
Pracownicy stacji przyznają, że ruch zza granicy wzrósł gwałtownie. – W środę i czwartek klientów z Niemiec było dwa, nawet trzy razy więcej niż kilka dni temu – mówią cytowani przez PAP.
Jeśli różnica cen utrzyma się na obecnym poziomie, „turystyka paliwowa” może stać się codziennością. A Lubieszyn – nieformalną stolicą niemieckich kierowców szukających tańszego tankowania.