Spis treści
- Niedzielny handel jako ratunek? Niemcy liczyli na efekt „otwartych drzwi”
- Świnoujście wygrywa: tłumy na promenadzie, pełne restauracje, nowoczesne SPA
- Ceny, opłaty i estetyka. Niemcy sami przyznają: „U was taniej i ładniej”
- Otwarte sklepy nie wystarczą. Uznam nadal przegrywa ze Świnoujściem
- Wniosek? Niemcy muszą zrobić więcej niż tylko otworzyć sklepy
Niedzielny handel jako ratunek? Niemcy liczyli na efekt „otwartych drzwi”
W Ahlbeck, Heringsdorfie czy Bansin od wiosny do jesieni sklepy mogą działać również w niedziele – pozwala na to specjalna regulacja landu Meklemburgia-Pomorze Przednie. Lokalne media przypominają, że region jest jednym z nielicznych w Niemczech, gdzie niedzielny handel w sezonie jest legalny i szeroko stosowany.
Miało to przyciągnąć spacerowiczów, kuracjuszy i jednodniowych gości. Jednak – jak zauważają dziennikarze – nawet otwarte sklepy nie są w stanie konkurować z ofertą po polskiej stronie.
Świnoujście wygrywa: tłumy na promenadzie, pełne restauracje, nowoczesne SPA
Jak informuje TVP3 Szczecin, Świnoujście w weekendy jest niezmiennie zatłoczone – pełne restauracje, gwar na promenadzie i dominujący język niemiecki. Turyści mówią wprost: w Polsce jest taniej, ładniej i nowocześniej.
- Ludzie są mili, jedzenie świetne, hotele nowe – mamy to wszystko w pakiecie – mówi jeden z niemieckich gości.
Świnoujście inwestuje w nowoczesne ośrodki SPA, baseny, zabiegi i całodniowe pakiety pobytowe. To właśnie ta oferta – a nie sklepy – przyciąga turystów. Potwierdzają to zarówno goście, jak i przedstawiciele miasta.
Ceny, opłaty i estetyka. Niemcy sami przyznają: „U was taniej i ładniej”
Niemieckie media od miesięcy alarmują, że rosnące ceny i obowiązkowa Kurtaxe – opłata uzdrowiskowa wynosząca prawie 4 euro dziennie – skutecznie odstraszają turystów. Turyści cytowani przez TVP3 Szczecin mówią wprost: skoro za spacer trzeba płacić, wolą wydać pieniądze w Polsce.
Do tego dochodzi różnica cen w gastronomii i usługach. Turystom nie umyka też estetyka – polska promenada jest nowa i zadbana, podczas gdy niemieckie kurorty zmagają się z wysokimi kosztami utrzymania infrastruktury.
Otwarte sklepy nie wystarczą. Uznam nadal przegrywa ze Świnoujściem
Choć niemieckie kurorty liczyły, że niedzielny handel przyciągnie tłumy, efekt jest odwrotny. Sklepy są otwarte, ale klientów brakuje.
Tymczasem po polskiej stronie ruch nie słabnie – Świnoujście pozostaje jednym z najpopularniejszych kurortów nad Bałtykiem, a niedzielne otwarcia sklepów w Niemczech nie wpłynęły na tę dominację.
Wniosek? Niemcy muszą zrobić więcej niż tylko otworzyć sklepy
Niemieckie media i lokalne władze coraz częściej przyznają, że sama zmiana przepisów handlowych nie wystarczy. Aby zatrzymać turystów, potrzebne są inwestycje w infrastrukturę, obniżenie kosztów pobytu i atrakcyjniejsza oferta – taka, jaką od lat rozwija Świnoujście.