Myślibórz: Zakażony koronawirusem poszedł na manifestację i pobił księdza. Nie trafi do aresztu!

2020-10-30 19:14 mar PAP
kajdanki
Autor: pixabay.com

Mężczyzna podejrzany o brutalne pobicie księdza na stacji paliw w Myśliborzu nie zostanie tymczasowo aresztowany. Sąd nie przychylił się do wniosku prokuratury i nałożył na podejrzanego jedynie dozór policyjny oraz zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonym.

Do ataku na księdza doszło podczas sobotniej demonstracji w Myśliborzu związanej z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego. W manifestacji wzięło udział ok. 150 osób. Jeden z jej uczestników zaatakował na stacji paliw duchownego.

ZOBACZ TEŻ: Protesty w Myśliborzu. Ksiądz pobity na stacji paliw! Dostał pięścią w twarz

- Podejrzany publicznie i bez powodu, okazując rażące lekceważenie porządku prawnego poprzez zadawanie licznych ciosów spowodował u pokrzywdzonego obrażenia głowy, twarzy, żeber oraz kierował wobec pokrzywdzonego słowa wulgarne i uznane za obraźliwe - informuje prok. Ewa Obarek z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.

Atak trwał także wtedy, gdy duchowny schronił się w pomieszczeniach pobliskiej stacji benzynowej. Podejrzany mężczyzna - według śledczych - wiedział już, że pokrzywdzony jest księdzem, bił go pięścią po głowie i twarzy, a następnie grożąc mu, zmusił do opuszczenia pomieszczenia, w którym ten się ukrywał.

Sprawca pobicia został zatrzymany w czwartek. Jak się okazało, był już wcześnie kilkukrotnie karany sądownie. Co więcej, uczestniczył w demonstracji, wiedząc, że jest zakażony koronawirusem.

CZYTAJ TEŻ: Myślibórz: Był na demonstracji, potem zaatakował księdza. Miał koronawirusa!

Zatrzymany mężczyzna usłyszał zarzuty spowodowania obrażeń ciała i znieważenia, a także m.in. stosowania przemocy z powodu przynależności wyznaniowej.

- W związku z tym, iż zatrzymany mężczyzna uczestnicząc w demonstracji wiedział, że jest dotknięty chorobą zakaźną wywołaną koronawirusem Sars-CoV-2, usłyszał on również zarzut bezpośredniego narażenia na zarażenie wielu osób – dodaje Ewa Obarek. - Za zarzucane podejrzanemu przestępstwo grozi odpowiedzialność karna w postaci kary pozbawienia wolności w wymiarze od roku do lat 10.

Prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o trzymiesięczny areszt tymczasowy dla podejrzanego. Sąd nie uwzględnił jednak wniosku prokuratory i zdecydował, że mężczyzna ma być poddany dozorowi policji, zakazał mu też kontaktów z pokrzywdzonym. Prokurator zamierza złożyć zażalenie na decyzję sądu.

Strajk kobiet w Szczecinie