Spis treści
Wielotomowa sprawa i poważne zarzuty
Proces dotyczy nieprawidłowości przy organizacji trzech konkursów Funduszu Sprawiedliwości. Według prokuratury konkursy od początku miały być ustawione tak, by wielomilionowe dotacje trafiły do dwóch organizacji: Stowarzyszenia Fidei Defensor oraz Stowarzyszenia Przyjaciół Zdrowia. Śledczy twierdzą, że środki wydano „na inne cele, niż wskazywała dotacja”.
Akta sprawy to kilkadziesiąt tomów, a sam akt oskarżenia liczy 200 stron. Oprócz Mateckiego na ławie oskarżonych zasiada siedem innych osób. Pięciu z nich – Grzegorz W., Dorota W., Patrycja S., Nina W. i Mikołaj W. – odpowiada za udział lub pomoc w „praniu pieniędzy” pochodzących z przestępstw na szkodę Funduszu Sprawiedliwości. Grozi im do 10 lat więzienia.
Matecki ma również zarzuty dotyczące fikcyjnego zatrudnienia w Lasach Państwowych. Polityk utrzymuje, że pracował tam realnie.
Matecki: „Powiedziałem dopiero jedną trzecią”
Druga rozprawa rozpoczęła się o poranku. Oskarżony kontynuuje spontaniczne wyjaśnienia, skupiając się aktualnie na wątku swojego zatrudnienia w Lasach Państwowych.
- Sądzę, że dzisiaj może się to nie skończyć. Chociaż mam nadzieję, że się skończy i że na następnym posiedzeniu będziemy mogli już zacząć rozmawiać o kłamstwach prokuratury na temat Funduszu Sprawiedliwości - mówił Dariusz Matecki przed wejściem na salę rozpraw. - Sądzę, że jedną trzecią dopiero powiedziałem.
Polityk nie przyznaje się do żadnego z zarzucanych mu czynów.
Prokuratura: „To dopiero początek. Na razie ogólniki”
Obszernie na temat przebiegu procesu wypowiedział się prok. Dariusz Ślepokura.
- Po pierwsze, przed drugą rozprawą na razie jest etap składania spontanicznych wyjaśnień przez oskarżonego Dariusza M. Po tym etapie nastąpi etap odpowiadania przez niego na pytania stron i wtedy dopiero będziemy mogli uszczegółowić te wszystkie kwestie, o których mówił oskarżony.
Prokurator podkreślił, że akt oskarżenia został już formalnie oceniony przez sąd i skierowany na rozprawę, co – jego zdaniem – potwierdza kompletność materiału dowodowego.
- Oskarżony może mówić, co tylko uważa za stosowne. Nikt nie może mu przerywać, bo ma takie prawo - tłumaczył prokurator. - Natomiast dopiero jeżeli oskarżony zdecyduje się odpowiadać na pytania stron, wtedy będzie można zweryfikować te jego wypowiedzi, które na razie są pewnymi ogólnikami i mało znaczącymi wypowiedziami, nie wchodzącymi w szczegóły zatrudnienia w Lasach Państwowych.
Prok. Ślepokura dodał, że w dokumentacji Lasów Państwowych nie znaleziono żadnego dokumentu wytworzonego przez Mateckiego.
- W systemie informatycznym Lasów Państwowych taki dokument nie został ujawniony. To są wydruki z jego kont społecznościowych dotyczące udziału w różnych eventach organizowanych przez Lasy Państwowe, na ogół w jego okręgu wyborczym.
Co dalej?
Po zakończeniu spontanicznych wyjaśnień Mateckiego strony będą mogły zadawać mu pytania. To wtedy – jak podkreśla prokuratura – ma nastąpić kluczowy etap weryfikacji jego słów.
Proces jest na bardzo wczesnym etapie, a przed sądem wciąż do przesłuchania pozostaje siedmioro pozostałych oskarżonych oraz liczni świadkowie. Wszystko wskazuje na to, że sprawa potrwa wiele miesięcy.