Spis treści
- Atak, który zaskoczył nawet meteorologów
- Pociągi uwięzione, autobusy unieruchomione, miasta odcięte
- Zimno w domach, ciemność na ulicach, puste sklepy
- Regiony najbardziej dotknięte zimowym paraliżem
- A dziś? Zimy łagodniejsze, ale natura wciąż potrafi zaskoczyć
- Zobacz, jak wyglądała prawdziwa „zima stulecia”
Atak, który zaskoczył nawet meteorologów
30 grudnia 1978 roku Polska szykowała się na spokojny sylwester. Prognozy mówiły o lekkim mrozie i opadach śniegu. Nikt nie spodziewał się, że nad ranem nadciągnie lodowaty niż, który w kilka godzin zmieni kraj w białą pustynię. Wiatr pędził z siłą huraganu, a śnieg sypał tak intensywnie, że zaspy rosły szybciej, niż można było je odgarniać.
Temperatury spadały poniżej minus 20 stopni Celsjusza, a widoczność momentami wynosiła… zero. Polska obudziła się w świecie, w którym nic nie działało.
Pociągi uwięzione, autobusy unieruchomione, miasta odcięte
Transport padł jako pierwszy. Lokomotywy zamarzały, wagony zasypywał śnieg, a pasażerowie utknęli w szczerym polu na długie godziny. W wielu miejscach mieszkańcy okolicznych wsi ruszali z pomocą, przynosząc podróżnym koce i gorącą herbatę.
W miastach sytuacja była równie dramatyczna. Autobusy nie miały szans przebić się przez zaspy, a odśnieżanie przypominało walkę z żywiołem, który co chwilę zaczynał od nowa. Szkoły zamykano, zakłady pracy pracowały w trybie awaryjnym, a ludzie poruszali się pieszo, często brnąc po pas w śniegu.
Zimno w domach, ciemność na ulicach, puste sklepy
Zima stulecia obnażyła słabość PRL-owskiej infrastruktury. Linie energetyczne zrywały się pod ciężarem lodu, elektrownie miały problemy z dostawami węgla, a w mieszkaniach robiło się coraz zimniej. Ludzie dogrzewali się wszystkim, co mieli pod ręką — od farelek po kuchnie węglowe.
Transport żywności praktycznie stanął, więc sklepy świeciły pustkami. Kolejki, które i tak były codziennością, wydłużyły się jeszcze bardziej.
Regiony najbardziej dotknięte zimowym paraliżem
Najgorzej było na Pomorzu, Kujawach i w Wielkopolsce. Tam śnieżyce były najintensywniejsze, a wiatr tworzył zaspy tak wysokie, że potrafiły zasypać całe domy. W niektórych wsiach mieszkańcy wychodzili z domów przez okna na piętrze, bo drzwi były kompletnie zablokowane.
Południe kraju również zmagało się z mrozem, ale to północ i centrum stały się symbolem zimowego chaosu.
A dziś? Zimy łagodniejsze, ale natura wciąż potrafi zaskoczyć
Współczesne zimy wyglądają zupełnie inaczej. Śnieg pojawia się rzadko, a temperatury często przypominają wiosnę. Owszem, zdarzają się nagłe ataki zimy — śnieżyce lub gołoledź, które paraliżują ruch na kilka lub kilkanaście godzin, czy mróz, który potrafi zaskoczyć kierowców. Jednak nawet najbardziej spektakularne współczesne anomalie nie dorastają do pięt temu, co wydarzyło się na przełomie 1978 i 1979 roku.
Tamta zima była żywiołem, który zatrzymał cały kraj. Dzisiejsze „śnieżne dramaty” to przy niej jedynie drobne epizody.
Zobacz, jak wyglądała prawdziwa „zima stulecia”
Jeśli chcesz poczuć klimat tamtych dni, koniecznie zajrzyj do naszej galerii archiwalnych zdjęć z zasobów Narodowego Archiwum Cyfrowego. Zobacz zasypane pociągi, ulice zamienione w tunele i codzienność Polaków walczących z mrozem, jakiego dziś już nie znamy.