Spis treści
Zwykła kontrola, która skończyła się aresztem
Do zatrzymania doszło we wtorek, 17 lutego, w Pomellen. Funkcjonariusze federalni zatrzymali do kontroli niewielki polski bus, którym 52‑latek jechał w kierunku Berlina. Rutynowe sprawdzenie danych kierowcy błyskawicznie zmieniło charakter interwencji.
– System pokazał nam aktywną decyzję prokuratury w Aurich o zatrzymaniu i doprowadzeniu do odbycia kary. Chodziło o sprawę kradzieży – potwierdza Igor Weber z policji w Pasewalku.
Nie zapłacił grzywny – teraz odsiedzi 20 dni
Okazało się, że Polak miał do uregulowania 600 euro grzywny oraz niemal 200 euro kosztów postępowania. Łącznie 799,51 euro – kwota, której nie był w stanie zapłacić na miejscu. A to oznaczało jedno: natychmiastowe osadzenie.
– Mężczyzna został przewieziony do zakładu karnego w Neustrelitz. Tam odbędzie 20‑dniową zastępczą karę pozbawienia wolności – dodaje Weber.
Podróż do Berlina zamieniła się w podróż za kratki
Zamiast kontynuować jazdę autostradą A11, 52‑latek trafił prosto do więzienia. Niemiecka policja podkreśla, że to kolejny przypadek, w którym zwykła kontrola graniczna kończy się zatrzymaniem poszukiwanego obywatela.
Choć interwencja przebiegła spokojnie, finał dla Polaka jest wyjątkowo dotkliwy. Zamiast kilku godzin jazdy – 20 dni za kratami.
