Spis treści
Prawdziwa dżungla w hali. Co tam można było znaleźć?
Organizatorzy obiecywali "zieloną ucztę" i trzeba przyznać – słowa dotrzymali. Wnętrze hali zmieniło się w gigantyczną dżunglę, która pochłonęła odwiedzających. Na miejscu czekały setki gatunków roślin doniczkowych: od klasycznych monster czy paproci, aż po kolekcjonerskie rarytasy, których w Szczecinie dotąd nie widywano. Wiele osób deklarowało na wejściu, że przyszli "tylko rzucić okiem", ale rzeczywistość szybko weryfikowała te plany. Mieszkańcy wychodzili z imprezy obładowani pełnymi torbami, nie mogąc oprzeć się pokusie przygarnięcia kolejnych okazów prosto ze szklarni.
Atrakcyjne ceny przyciągały
Co tak naprawdę przyciągnęło te dzikie tłumy? Odpowiedź jest prosta: pieniądze. Najtańsze okazy można było upolować już za symboliczne kilka złotych, co dla wielu było wystarczającym powodem do ogołacania półek. W porównaniu do cen w typowych sklepach ogrodniczych, oferta w Enea Arenie była dla wielu prawdziwą atrakcją.
Nie tylko kwiaty. Co jeszcze trafiało do koszyków?
Festiwal to jednak nie tylko same rośliny. Odwiedzający mogli zaopatrzyć się w kompletny ekwipunek niezbędny każdemu domowemu ogrodnikowi. Na stoiskach królowały nie tylko zielone liście, ale także:
- rozmaite doniczki i osłonki pasujące do każdego wnętrza,
- ekologiczne nawozy i specjalistyczne środki do pielęgnacji,
- profesjonalne narzędzia ogrodnicze,
- branżowa literatura i gadżety dla fanów botaniki.
Obsługa dwoiła się i troiła, udzielając porad, więc wielu traktowało wizytę jak szybki i darmowy kurs pielęgnacji roślin.
Oblężenie hali od samego rana
Choć impreza odbywa się w mieście cyklicznie, nic nie wskazuje na to, by zainteresowanie nią miało spaść. Wręcz przeciwnie – w sobotę pierwsi łowcy okazji czatowali pod drzwiami jeszcze przed oficjalnym otwarciem bram. W godzinach szczytu w alejkach panował taki ścisk, że trudno było wcisnąć szpilkę. Darmowy wstęp i ogromny wybór zrobiły swoje, przyciągając tysiące Szczecinian. Dla wielu mieszkańców to wydarzenie stało się już żelaznym punktem w zimowym kalendarzu – jedni szukali inspiracji, inni konkretnych gatunków, ale wszyscy wychodzili zadowoleni.
Szczecin kocha zieleń. Będzie powtórka?
Tegoroczna edycja nie pozostawia złudzeń – w Szczecinie panuje prawdziwa moda na domowe dżungle. Mieszkańcy chcą otaczać się zielenią i są gotowi w nią inwestować. Sukces frekwencyjny sprawia, że organizatorzy już zapowiadają kolejne edycje.
