Do brutalnej zbrodni doszło w 2011 roku w Szczecinie Dąbiu. Radosław Warawko (zgodził się na publikację swoich danych) za pomocą dwóch noży zadał swoim ofiarom kilkadziesiąt ciosów. Według akt sprawy najbardziej broniła się matka mężczyzny, która podczas szarpaniny ugryzła syna w rękę. By zatrzeć ślady, Warawko wlał do jej ust chemikalia.
Motywem zbrodni miały być pieniądze. Rodzina należała do dość zamożnych.
Po popełnieniu przestępstwa mężczyzna uciekł za granicę, gdzie wpadł w ręce organów ścigania za narkotyki.
Przeczytaj również: W akcie desperacji wypiła skażoną wodę [WIDEO NOWA TV 24 GODZINY]
Radosław Warawko od początku utrzymywał, że jest niewinny, jednak sąd nie uwierzył jego tłumaczeniom nazywając go "do cna zdemoralizowanym i niebezpiecznym".
Mężczyzna został skazany na karę dożywocia. O wcześniejsze zwolnienie z więzienia będzie mógł się ubiegać po upływie co najmniej 35 lat.
Przeczytaj również: Rozpoznajecie tego mężczyznę? Policja zrekonstruowała wizerunek zmarłego