Do zdarzenia, za które mężczyzna trafił za kratki, doszło w 1999 roku. Od ran postrzałowych w pobliżu jednej ze szczecińskich stacji benzynowych zginęli wówczas Marek C. i Robert S.. Choć Kraska utrzymywał, że jest niewinny, to jego alibi, jakoby oglądał w tym czasie mecz, okazało się być zbyt słabe dla sędziego. Dopiero prowadzone od 2018 roku nowe śledztwo pozwoliło mu opuścić więzienne mury.
Na posiedzeniu Sąd Najwyższy zauważył, że nowe fakty i dowody w sprawie wskazują na to, że Kraska mógł nie popełnić zarzucanych mu czynów. Choć decyzja SN sprawia, że pozostaje on oskarżony, to zdaniem jednego z jego obrońców, zebrany materiał dowodowy przed sądem zagwarantuje mu uniewinnienie.
- Sprawa musi zostać zbadana przez sąd pierwszej instancji. Pozwoli nam to na wykazanie całego szeregu nieprawidłowości w toku śledztwa, jakie doprowadziło pierwotnie do skazania - mówił mec. Grzegorz Szwoch.