Spis treści
Tąpnięcie w kamienicy w Szczecinie. Mieszkańcy nie mogą wrócić do swoich domów
Koszmar lokatorów budynku przy ulicy Hożej w Szczecinie. Kłopoty z budynkiem nie są nową sprawą - jak informuje Radio Szczecin, lokatorzy od dłuższego czasu zwracali uwagę na fatalny stan kamienicy. Często zgłaszano powstawanie nowych rys na murach.
Sprawy przybrały dramatyczny obrót z piątku na sobotę. Z relacji mieszkańców wynika, że w nocy budynkiem wstrząsnęło tąpnięcie. Przerażeni ludzie pospiesznie zaczęli pakować dobytek i opuszczać swoje mieszkania.
– Wstajemy w nocy i obserwujemy pęknięcia, jak wyglądają, czy się poszerzają. I nastąpił już taki moment krytyczny, że natychmiastowa decyzja. Nie wiemy gdzie, ale wychodzimy – mówił Radiu Szczecin jeden z mieszkańców.
Nadzór budowlany zakazał powrotu do domów
Do akcji wkroczył nadzór budowlany. Biegły po oględzinach stwierdził wystąpienie wstrząsu. Dodatkowo sprawdzano stopień odchylenia budynku od pionu, aby ocenić ryzyko dalszych uszkodzeń.
Nadzór budowlany wydał bezwzględny nakaz opuszczenia budynku, zabraniając lokatorom powrotu. Nieruchomość pod numerami 9 i 11, mimo podziału na dwie klatki schodowe, jest w rzeczywistości pojedynczym budynkiem.
- Nie mamy dobrych wieści dla mieszkańców. Ten budynek będzie musiał zostać opróżniony i wyłączony z użytkowania. Pomiary geodezyjne oraz obliczenia wskazują, niestety, że to się cały czas pogłębia i może w pewnym momencie dojść do gwałtownej katastrofy budowlanej. Nie wiemy dokładnie, kiedy – powiedział cytowany przez PAP Mariusz Czasnojć, główny specjalista w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego w Szczecinie.
RMF FM podaje, że urząd miasta zagwarantował tymczasowe zakwaterowanie w hotelach dla dwunastu ewakuowanych osób. Reszta mieszkańców zorganizowała sobie schronienie samodzielnie, często korzystając z pomocy bliskich. Warto zaznaczyć, że w kamienicy są głównie lokale prywatne, a tylko dwa z nich są w zasobach komunalnych.
Zdaniem poszkodowanych winę za postępującą degradację murów ponoszą wibracje wywoływane przez przejeżdżające samochody. Na poparcie tej tezy przytaczają wyniki prywatnej ekspertyzy. Niemniej, oficjalne i rzetelne ustalenie powodów kryzysu wymaga jeszcze badań.