Spis treści
Ogień w zabytkowym budynku
Pożar wybuchł w piątkowy wieczór. Na miejsce skierowano kilka zastępów straży pożarnej. Ogień objął dużą część opuszczonego budynku stojącego przy skraju Parku Pomorzańskiego im. gen. Józefa Dowbora-Muśnickiego. Na razie nie są znane przyczyny pożaru ani dalsze losy obiektu. Wiadomo jednak, że zniszczenia są bardzo poważne.
Jeszcze przed pożarem budynek znajdował się w złym stanie technicznym. Od lat stał opuszczony, jego elewacje pokrywały napisy i bazgroły, a do środka regularnie dostawały się osoby postronne.
Dwa dni po pożarze teren wciąż nie został odpowiednio zabezpieczony. Podczas wizji lokalnej w niedzielę drzwi do budynku pozostawały otwarte, część okien była wybita, a do wnętrza można było dostać się bez większych przeszkód. Wejście do środka jest jednak bardzo niebezpieczne. Po przejściu ognia konstrukcja budynku została osłabiona, a wewnątrz znajdują się nadpalone elementy oraz gruz mogący stanowić zagrożenie dla osób postronnych.
Nie był domkiem grabarza
Choć mieszkańcy Pomorzan od lat nazywają go „domkiem grabarza”, nazwa nie do końca odpowiada historycznej prawdzie. Budynek pełnił funkcję domu zarządcy i ogrodnika cmentarnego. Powstał pod koniec XIX wieku, prawdopodobnie około 1889 roku, jako część zaplecza dużej nekropolii ewangelickiej znanej jako Cmentarz Pomorzański (niem. Pommerensdorfer Friedhof).
To właśnie stąd zarządzano cmentarzem i prowadzono prace związane z utrzymaniem zieleni. Co ciekawe, do dziś działka z historycznym budynkiem pozostaje wyodrębniona od otaczającego ją parku, mimo że sama nekropolia zniknęła z krajobrazu miasta kilkadziesiąt lat temu.
Park, który był cmentarzem
Dzisiejszy Park Pomorzański powstał na terenie dawnego cmentarza. Nekropolia została utworzona po decyzji władz miejskich z 30 września 1865 roku, gdy parafia św. Jakuba otrzymała teren pod nowy cmentarz. Przez dziesięciolecia chowano tu mieszkańców rozwijającej się wówczas dzielnicy Pomorzany.
Po II wojnie światowej cmentarz stopniowo likwidowano. Nagrobki usunięto, a teren zamieniono w park miejski. Dziś zielony obszar ograniczają al. Powstańców Wielkopolskich, ul. Starkiewicza, ul. Grudziącka i linia kolejowa. Spacerowicze często nie zdają sobie sprawy, że przechadzają się po dawnym miejscu pochówków.
Świadek dawnej historii Pomorzan
Przez dziesięciolecia budynek pozostawał jednym z ostatnich materialnych śladów po nieistniejącej nekropolii. Niewielki, ceglany domek stojący tuż przy chodniku był dobrze znany mieszkańcom Pomorzan. Po wojnie utracił swoją pierwotną funkcję i przez lata służył do różnych celów użytkowych. Mieściły się tu między innymi galeria sztuki i antykwariat. Później opustoszał.
Niestety przez ostatnie lata budynek nie doczekał się skutecznego zabezpieczenia. Opuszczony obiekt był regularnie dewastowany, a prowizoryczne zabezpieczenia w postaci płyt z dykty zasłaniających okna i wejścia można było łatwo sforsować. Były one wielokrotnie niszczone przez wandali, co sprzyjało kolejnym włamaniom i dalszej degradacji historycznego budynku.
W ostatnich latach obiekt stał się bardziej symbolem zaniedbania niż troski o lokalne dziedzictwo. Budynek był ujęty w Gminnej Ewidencji Zabytków Miasta Szczecin, jednak mimo tego z roku na rok popadał w coraz większą ruinę.
Co dalej ze spalonym budynkiem?
Teraz, po pożarze z 9 października, przyszłość budynku jest niepewna. Dla wielu mieszkańców był on ostatnim przypomnieniem o historii miejsca, które z cmentarza zmieniło się w park. Jeśli nie uda się go uratować, Szczecin może stracić kolejny cenny świadek swojej przeszłości.
Choć dawny domek zarządcy cmentarza nie figuruje w rejestrze zabytków, był ujęty w Gminnej Ewidencji Zabytków Miasta Szczecin. Oznacza to, że przy podejmowaniu decyzji dotyczących jego przyszłości konieczne jest uwzględnienie jego wartości historycznej i stanowiska służb konserwatorskich
