Spis treści
Atak z użyciem chemikaliów
Do incydentu doszło w nocy z 10 na 11 lipca 2025 r. Przed wejściem do restauracji LILI rozlano śmierdzącą substancję chemiczną – według ustaleń mediów był to kwas masłowy, znany z intensywnego, odpychającego zapachu i stosowany m.in. do odstraszania zwierząt. Ciecz trafiła na chodnik, elewację oraz donice z kwiatami, powodując szkody sięgające kilku tysięcy złotych.
Lokal musiał natychmiast zatrudnić specjalistyczną firmę do usunięcia odoru. Właściciele podkreślali, że nie zamierzają się ugiąć: „Nie damy się zastraszyć!” – informowali w mediach społecznościowych.
Zgodnie z aktem oskarżenia Mike P. miał dostarczyć innej osobie substancję chemiczną, a następnie zlecić jej rozlanie przed wejściem do restauracji LILI. Ciecz trafiła na chodnik, elewację budynku oraz donice z kwiatami, powodując szkody wycenione na kilka tysięcy złotych.
Prokuratura podkreśla, że działanie było celowe i zaplanowane – oskarżony nie tylko dostarczył substancję, ale także wskazał sposób jej użycia. W opinii śledczych czyn miał charakter występku chuligańskiego, co automatycznie podnosi minimalny wymiar kary.
Cel: zastraszyć i zmusić do wycofania się z rynku
Śledczy ustalili, że Mike P. działał „w celu wzbudzenia poczucia zagrożenia w pokrzywdzonym”, aby wymusić na właścicielu restauracji zaprzestanie prowadzenia działalności gastronomicznej. To kluczowy element aktu oskarżenia – prokuratura wprost wskazuje na próbę wyeliminowania konkurencji poprzez zastraszenie.
Właściciele LILI informowali, że atak miał charakter „gangsterski”, a smród był tak intensywny, że konieczne było wezwanie specjalistycznej ekipy do neutralizacji chemikaliów.
Powiązania z innym lokalem gastronomicznym
Jak ustalił portal wSzczecinie.pl, Mike P. jest łączony z właścicielką jednej ze szczecińskich restauracji. To właśnie ten wątek sprawia, że śledczy i lokalne media mówią o możliwej próbie zastraszenia konkurencji – metodami przypominającymi gangsterskie porachunki z lat 90., kiedy w Polsce dochodziło do licznych ataków na lokale gastronomiczne, podpaleń czy oblewania wejść cuchnącymi substancjami w celu wymuszenia „opłaty za ochronę”.
Co więcej, imię i inicjał nazwiska Mike’a P. pojawiały się już wcześniej w głośnej sprawie ataku na taksówkarza na Podzamczu. Mężczyzna był wówczas powiązany z kobietą, która brała udział w tamtym incydencie.
Oskarżony nie przyznaje się do winy
Mike P. został zatrzymany przez policję w centrum Szczecina. Jest osobą karaną, a w śledztwie nie przyznał się do winy. Prokuratura oskarża go o czyn z art. 288 §1 kk (uszkodzenie mienia) oraz o zmuszanie pokrzywdzonego do określonego zachowania. Grozi mu od 3 miesięcy do 5 lat więzienia, przy czym – ze względu na chuligański charakter czynu – kara nie może być niższa niż połowa dolnej granicy ustawowego zagrożenia.
Mike P. stanie przed sądem.
Akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego Szczecin‑Centrum. To tam zapadnie decyzja, czy działania Mike’a P. były elementem lokalnej wojny o rynek gastronomiczny, czy też indywidualnym aktem agresji. Jedno jest pewne – sprawa LILI pokazuje, że w szczecińskiej gastronomii emocje potrafią wybuchać z siłą, której nikt nie spodziewał się w trzeciej dekadzie XXI wieku.