Spis treści
Przygraniczne stacje pękają w szwach
Na przygranicznych stacjach paliw trwa prawdziwe oblężenie. W Lubieszynie pod Szczecinem kolejki niemieckich aut ciągną się od samego wjazdu do stacji, a kierowcy z Pasewalku czy nawet okolic Berlina potrafią czekać nawet kilkadziesiąt minut, by zatankować tańszą benzynę. Podobnie wygląda sytuacja w Świnoujściu, gdzie przy stacjach tworzą się długie sznury samochodów na niemieckich rejestracjach, a ruch chwilami blokuje lokalne drogi. W Zgorzelcu – tuż przy moście granicznym – pracownicy stacji mówią wręcz o „największym ruchu od lat”.
Jak podaje money.pl, wzrost sprzedaży paliwa na zachodniej ścianie jest zauważalny, choć nie osiąga jeszcze skali, która jednoznacznie wymagałaby interwencji. Jednak przy różnicy cen sięgającej 3 zł na litrze, dla wielu Niemców taka wyprawa po paliwo wciąż jest bardzo opłacalna.
Wzrost sprzedaży paliwa na zachodniej ścianie jest zauważalny, choć – jak podkreślają rozmówcy money.pl – nie osiąga skali, która jednoznacznie wymagałaby interwencji. Mimo to różnica cen między Polską a Niemcami wciąż działa jak magnes.
Jeden z przedstawicieli rządu cytowany przez money.pl tłumaczy, że mowa o „wzrostach raczej kilku-, niż kilkunastoprocentowych”, ale przy tak dużej różnicy cen „dla klientów z Niemiec sytuacja wciąż jest warta zachodu”. Dlatego rząd analizuje dane i rozmawia z koncernami paliwowymi, w tym z Orlenem.
Jakie ograniczenia są możliwe?
Według ustaleń money.pl, jeśli rząd zdecyduje się na wprowadzenie limitów, będą one regionalne, obejmujące wybrane powiaty przygraniczne. W grę wchodzą m.in.:
- zakaz tankowania do kanistrów,
- limity dla aut na zagranicznych rejestracjach,
- obowiązek egzekwowania zasad przez pracowników stacji.
Rząd podkreśla jednak, że decyzje muszą być oparte na twardych danych. „Nawet jeśli będą kolejki na dwóch czy trzech stacjach, to nie musi to skutkować takimi decyzjami, jeśli to bardzo lokalne zjawisko” – mówi rozmówca z KPRM cytowany przez money.pl.
Orlen uspokaja: sytuacja stabilna
PKN Orlen przekazuje, że wzrosty sprzedaży na zachodzie są… normalne. Podobne zjawisko obserwowano w poprzednich latach, gdy różnice cen również były duże.
Według koncernu większe skoki sprzedaży zanotowano ostatnio na wschodzie kraju – po medialnych doniesieniach o możliwych brakach paliwa. Na zachodzie natomiast „dynamika sprzedaży utrzymuje się na nieznacznie wyższym poziomie niż średnia krajowa”.
Rządowy pakiet działa, ale kosztuje miliardy
Pakiet „Ceny Paliw Niżej” obniżył VAT i akcyzę, a także wprowadził maksymalne ceny paliw. To dzięki temu benzyna 95 kosztuje obecnie maksymalnie 6,21 zł, a diesel 7,87 zł.
Premier Donald Tusk pod koniec marca zapewniał, że rząd nie planuje limitowania sprzedaży paliwa, bo takie działania mogłyby wywołać panikę i sztuczne kolejki. Jednocześnie zaznaczył, że jeśli „turystyka paliwowa” przybierze niepokojącą skalę, reakcja będzie konieczna.
Co dalej?
Na razie rząd analizuje dane i nie przesądza żadnych decyzji. Jeśli jednak napływ niemieckich kierowców będzie rósł, a sprzedaż paliwa w regionie zacznie odbiegać od normy, ograniczenia mogą stać się realnym scenariuszem.