Spis treści
Odkryli fundamenty kościoła św. Ottona
Prace prowadzone na Dziedzińcu Głównym i Dziedzińcu Menniczym przynoszą kolejne odkrycia archeologiczne. W północno-zachodnim narożniku Zamku Książąt Pomorskich odsłonięto relikty absydy kościoła św. Ottona oraz fragment otaczającego go muru obwodowego.
Jak poinformował inspektor nadzoru archeologicznego zamku Marek Dworaczyk, zachowały się kamienne fundamenty absydy wraz z przyporami.
Zostały odsłonięte relikty absydy kościoła św. Ottona z połowy XIV wieku i fragment otaczającego go muru obwodowego. Fundament absydy jest kamienny. Mamy tam przypory - wyjaśnił archeolog.
Jedna z przypór została częściowo zniszczona podczas budowy studni w latach 80. i 90. XX wieku. Konserwatorzy zapowiadają jej odtworzenie.
Cztery metry pod ziemią kryją kolejne tajemnice
Modernizacja dziedzińców pozwala archeologom zajrzeć głęboko w historię zamkowego wzgórza. W północno-wschodnim narożniku wykop osiągnął już ponad cztery metry głębokości.
Badacze odnaleźli m.in. paciorki wykonane ze szkła i kamieni półszlachetnych, a także ślady dawnego hutnictwa i obróbki żelaza.
- Funkcjonowało tu przez kilka dekad. Kuźnia ciągnie się w dół. Obok są piec i moszczenia z drewna – opisywał odkryte konstrukcje Dworaczyk.
Archeolog wyjaśnił również funkcję tej części wzgórza.
- W tej części była głównie część gospodarcza, a wyżej mieliśmy zabudowę zamku średniowiecznego – powiedział.
Przypomniał także, że obszar ten kryje znacznie starsze ślady osadnictwa.
- Odkrywamy kolejne warstwy. Obecne zamkowe dziedzińce są około 7 metrów wyżej – podkreślił.
Remont za ponad 31 milionów złotych
Trwająca modernizacja dziedzińców ma zakończyć się wiosną 2028 roku. Inwestycja warta ponad 31 mln zł jest w 85 proc. finansowana ze środków Unii Europejskiej.
Marszałek województwa zachodniopomorskiego Olgierd Geblewicz podkreślał, że zakres prac wykracza daleko poza samą wymianę nawierzchni.
- To nie jest tylko wymiana nawierzchni, ale kompleksowa organizacja zarówno gospodarki wodno-ściekowej, jak i wszelkich innych instalacji, zabezpieczenie fundamentów, odtworzenie ubytków w murach wewnętrznych – wyliczył marszałek.
Dodał również, że inwestycja ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa zabytku.
- Robimy to również po to, żeby zabezpieczyć Zamek i całe wzgórze w przyszłości. To była jedna z rekomendacji służb technicznych po katastrofie, która zdarzyła się w 2017 r. – przypomniał Geblewicz.
Mimo licznych wyzwań wykonawca zapewnia, że harmonogram nie jest zagrożony.
- Problemy, które napotykamy, to mnóstwo niezinwentaryzowanych instalacji z różnych okresów. Z lat 50., 70., 90. XX w. Ale roboty idą zgodnie z harmonogramem, termin realizacji nie jest zagrożony – zapewniła Katarzyna Walczak z firmy realizującej inwestycję.
