Miał guza wielkości grejpfruta! Kuba wygrał walkę z chorobą i uderzył w "Dzwon Zwycięzcy"

Dwunastoletni Kuba z Koszalina wygrał najtrudniejszą walkę w swoim życiu. Po miesiącach operacji, chemioterapii, transfuzji i strachu uderzył w „Dzwon Zwycięzcy” w szpitalu przy ul. Unii Lubelskiej w Szczecinie. Ten dźwięk oznacza jedno – koniec leczenia onkologicznego i początek nowego życia.

Triumf na czerwonym dywanie

Kuba Dudkiewicz, który jeszcze niedawno walczył z guzem mózgu wielkości grejpfruta, we wtorek pojawił się w klinice onkologii dziecięcej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w wyjątkowej oprawie. Pod szpital podjechał białą limuzyną, eskortowany przez policjantów i grupę motocyklistów. Na czerwonym dywanie, wśród złotych balonów i konfetti, chłopiec symbolicznie zakończył leczenie, trzykrotnie uderzając w „Dzwon Zwycięzcy”.

– Jesteś w remisji choroby nowotworowej – powiedział do niego prof. Jarosław Peregud-Pogorzelski. – Chcemy cię oglądać tylko na wizytach w poradniach i na placu zabaw.

Kuba, wspierany przez mamę, odczytał przesłanie z tablicy przy dzwonie: „Leczenie zakończone. Ruszam w dalszą drogę.”

Guz wielkości grejpfruta i walka o życie

Historia chłopca zaczęła się od „niewinnych” objawów – bólu głowy, wymiotów, problemów z równowagą. Gdy we wrześniu 2023 r. wykonano tomografię, lekarze zobaczyli w jego móżdżku ogromny guz. Kilkanaście minut później Kuba był już na stole operacyjnym. Zabieg przeprowadził prof. Leszek Sagan, wybitny neurochirurg ze Szczecina.

Po operacji chłopiec poruszał się na wózku. Chemioterapia i radioterapia wyczerpały go do granic możliwości. – Zdarzało się, że byliśmy co drugi dzień na transfuzji krwi – wspomina mama, pani Elżbieta.

Leczenie zakończyło się w maju 2025 r., ale dopiero rok później lekarze mogli ogłosić: Kuba jest wyleczony. Teraz pozostają regularne kontrole, rezonanse i wizyty w poradni.

Wyjątkowa uroczystość i wielkie plany

Dyrektor szpitala, dr Jarosz, podkreśla, że historia Kuby jest jedną z najbardziej poruszających w ostatnich latach. – Za każdym uderzeniem w Dzwon Zwycięzcy stoją setki dni leczenia, tysiące decyzji medycznych i ogromna determinacja dziecka i jego rodziny.

Muszkieterowie Szpiku, którzy ufundowali dzwon, zorganizowali dla chłopca specjalną imprezę i wręczyli mu voucher na wycieczkę do Disneylandu. Policjanci, maskotka „Gryfik”, personel i inni pacjenci fetowali jego zwycięstwo.

Mama Kuby nie kryła wzruszenia: – Ruszamy w podróż. Najpierw Paryż, potem wakacje, a we wrześniu Kuba wraca do szkoły – już nie w domu.

Dzwon, który daje nadzieję

Tradycja „Dzwonu Zwycięzcy” narodziła się w 1996 r. w USA, gdy admirał Irve Charles LeMoyne, po zakończeniu radioterapii, podarował szpitalowi mosiężny dzwon okrętowy. W marynarce dźwięk oznacza koniec wachty – w onkologii symbolizuje zwycięstwo nad chorobą.

W Szczecinie na tablicy zwycięzców widnieją podpisy kilkudziesięciu dzieci, które pokonały nowotwór. Od wtorku jest tam także imię Kuby.

Nowy rozdział

Badania nie wykazują wznowy choroby. Dwunastolatek jest w remisji, a lekarze mają nadzieję, że będzie ona trwała. Przed Kubą – po miesiącach bólu, strachu i niepewności – zwyczajne życie, szkoła, wakacje i marzenia, które wreszcie mogą się spełniać.

Sonda
Czy osoby chorujące na nowotwory mogą liczyć w Polsce na wystarczającą opiekę?
Gadaj Zdrów - Nowotwór piersi i powikłania

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki