Spis treści
Niebezpieczny rajd środku miasta
Nagranie, które trafiło do sieci, natychmiast wywołało poruszenie. Widać na nim, jak osobowe Volvo jedzie Aleją Wojska Polskiego, a za nim – na pasie ruchu – sunie na deskorolce mężczyzna trzymany na linie holowniczej. Kierująca nie zwalnia, a cała „akcja” odbywa się w normalnym ruchu miejskim.
To nie tylko łamanie przepisów, ale przede wszystkim igranie z życiem. Jeden ułamek sekundy, jedna nierówność na jezdni, jeden gwałtowny manewr innego kierowcy – i mogłoby dojść do tragedii.
Policja reaguje natychmiast
Funkcjonariusze z Komisariatu Policji Szczecin Pogodno szybko zajęli się sprawą.
„Tego rodzaju zachowanie stanowi poważne zagrożenie zarówno dla osób biorących udział w zdarzeniu, jak i dla innych uczestników ruchu drogowego”
- informuje szczecińska policja.
Policjanci ustalili tożsamość uczestników incydentu. Za kierownicą Volvo siedziała 33‑letnia kobieta, a na deskorolce jechał 39‑letni mężczyzna. Oboje zostali ukarani mandatami.
To nie żart na Prima Aprilis
Choć sytuacja wydarzyła się w okresie Prima Aprilis, policja podkreśla, że nie miała nic wspólnego z żartem. To realny, niebezpieczny incydent, który wymagał interwencji.
„Apelujemy do wszystkich uczestników ruchu drogowego o rozsądek i przestrzeganie obowiązujących przepisów”
- przypominają policjanci.
Deskorolka to nie pojazd do holowania
Eksperci od bezpieczeństwa drogowego nie mają wątpliwości – takie zachowania to proszenie się o tragedię. Deskorolka nie daje żadnej stabilności, nie ma hamulców, nie chroni przed upadkiem. A holowanie człowieka na niej po miejskiej arterii to skrajna nieodpowiedzialność.
Apel do kierowców i „poszukiwaczy wrażeń”
Szczecińska policja przypomina: przepisy są po to, by chronić życie. A ulica to nie skatepark, nie tor wyścigowy i nie plan filmowy. Każdy taki „wybryk” może skończyć się dramatem – nie tylko dla jego uczestników, ale i dla przypadkowych osób.
i