Ta historia zaczęła się we wrześniu 1999 roku w Szczecinie. W czasie meczu Polska-Anglia w eliminacjach do mistrzostw Europy w piłce nożne, w centrum miasta, na stacji benzynowej doszło do strzelaniny. Zginęło dwóch mężczyzn – Marek C. i Robert S. Motywem miały być porachunki gangów. Arkadiusz Kraska, który przyjaźnił się z zabitym Markiem C., został zatrzymany po tym, jak anonimowa osoba zadzwoniła na policję i wskazała go jako sprawcę strzelaniny.
Mężczyzna od początku twierdził, że jest niewinny.
Nie sprawdzili wszystkich dowodów - od początku mówił Kraska, który w sądzie przedstawiał między innymi swoje alibi na tamten feralny wieczór.
Skład sędziowski pierwszego procesu mu jednak nie uwierzył. Koniec końców Kraska usłyszał wyrok dożywocia, trafił za kraty i przesiedział tam 19 lat, 7 miesięcy i 6 dni. W październiku 2019 r. Sąd Najwyższy zajął się jednak bowiem sprawą i nakazał ponowny proces, a sam Kraska wyszedł na wolność.
W środę, 15 lipca, po 7 latach wolności Kraski, proces ruszył od nowa.
Prokurator Okręgowy w Szczecinie oskarżył Arkadiusza Kraskę o popełnienie dwóch zbrodni zabójstwa - mówiła zaraz po skierowaniu aktu oskarżenia do sądu prok. Julia Szozda z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.
Pomimo wznowienia postępowania, prokuratura nie znalazła nowych dowodów, które mogłyby podważyć wcześniejsze ustalenia.
W Sądzie Okręgowym w Poznaniu, Arkadiusz Kraska, ze łzami w oczach, drżącym głosem wniósł o umorzenie jego sprawy. Chciały tego też rodziny ofiar i przedstawiciele Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
To trwa już długo. Jestem bardzo zmęczony, a prokurator powinien się wstydzić, że mając narzędzia i materiał dowodowy, zamiast przedstawić prawdziwych sprawców zabójstwa, oskarża mnie - mówił wzburzony Kraska w sądzie.
Nie jestem gangsterem. Nie zasłużyłem na to - dodał.
Sąd - po naradzie - oddalił wniosek o umorzenie. Dla Kraski oznacza to ponowny proces. Jak długo będzie trwać? Tego nie wiadomo. Arkadiusz Kraska mówi, że ma nadzieję, że prawda się obroni i że udowodni, że jest niewinny.