ZMASAKROWANE ciało w mieszkaniu. Sąsiedzi słyszeli odgłosy PIŁY! Co wydarzyło się na szczecińskim Niebuszewie? [ZDJĘCIA, WIDEO NOWE FAKTY]

2021-01-15 14:11 gk Piotr Domin

Ta zbrodnia wstrząsnęła mieszkańcami bloku przy ul. Ofiar Oświęcimia na szczecińskim Niebuszewie. Na początku stycznia, w jednym z mieszkań rozegrały się dramatyczne sceny. Sąsiedzi od kilku dni podejrzewali, że pod "trójką", gdzie mieszkał pan Krzysztof, musiało wydarzyć się coś strasznego. Nie mylili się...

Zmasakrowane ciało w wieżowcu

Spis treści

  1. Tajemniczy gość i zaginięcie Krzysztofa
  2. Makabryczne odkrycie. Ciało było poćwiartowane?
  3. Podejrzany w rękach policji
  4. Powtórka z "rzeźnika z Niebuszewa"?

34-letni Krzysztof przyjechał do Szczecina z Drawska Pomorskiego i zamieszkał w jednym z bloków z wielkiej płyty przy ul. Ofiar Oświęcimia. Sąsiedzi znali go z widzenia. Uchodził za miłego, normalnego człowieka z sąsiedztwa.

- Nie było żadnych imprez, ani hałasów - mówią sąsiedzi.

Niespodziewanie mężczyzna przepadł bez wieści.

Tajemniczy gość i zaginięcie Krzysztofa

Jak relacjonują mieszkańcy wieżowca, ostatni raz widzieli Krzysztofa w pierwszych dniach stycznia. Wiedzieli też, że we wtorek, 5 stycznia, spodziewał się gościa. Później ślad po mężczyźnie zaginął.

Pomimo, iż Krzysztof nie pojawiał się od kilku dni, z jego mieszkania dochodziły dziwne odgłosy. Dźwięki dochodzące zza ściany niektórym kojarzyły się... z piłowaniem. Jak się okazało, ich obawy nie były bezpodstawne. W mieszkaniu ktoś rzeczywiście w tym czasie był.

- Mi się wydawało, że w tym mieszkaniu ktoś robi remont - mówi Grażyna Całkowska, sąsiadka Krzysztofa. - Byłam zaskoczona, bo to było święto. Następnego dnia sytuacja się powtórzyła. W niedzielę też podobnie, ale bardzo krótko. I później było takie stukanie, jakby ktoś kotlety bił.

Sąsiadów zaniepokoił również nieprzyjemny zapach, jednak początkowo myśleli, że pochodzi on z piwnicy.

Zobacz też: Police: Okradli CHORĄ dziewczynkę! Złodzieje ukradli pieniądze na leczenie małej Ingi!

10 stycznia na policję w Drawsku Pomorskim, skąd pochodził 34-latek, wpłynęło zgłoszenie o zaginięciu. Policjanci podjęli działania.

Makabryczne odkrycie. Ciało było poćwiartowane?

W poniedziałek, 11 stycznia, po wejściu do mieszkania w Szczecinie, gdzie mieszkał zaginiony Krzysztof, dokonano makabrycznego odkrycia. W środku znajdowało się ciało mężczyzny, zapakowane w worki foliowe. Krzysztof został w brutalny sposób zamordowany.

Jak relacjonują sąsiedzi, ciało miało się znajdować w dwóch workach, zapakowane w szafie. Prokuratura jednak nie potwierdza, że ciało miało zostać poćwiartowane.

- Mężczyzna doznał licznych ran kłutych i kłuto-ciętych w okolice pleców i szyi - informuje Alicja Macugowska-Kyszka z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. Obrażenia okazały się dla Krzysztofa śmiertelne.

Zobacz też: Gryfino: Plądrował piwnice. Szuka go policja. Rozpoznajecie tego mężczyznę? [ZDJĘCIA]

Jak dodaje rzeczniczka prokuratury, nie ustalono dokładnej daty śmierci, jednak do zabójstwa musiało dojść między 5 i 11 stycznia, czyli po planowanej wizycie tajemniczego gościa w mieszkaniu Krzysztofa. Czy to on okazał się mordercą? Zdaniem sąsiadów, w tym czasie mężczyzna był widziany w okolicy kilka razy. Wchodził również do mieszkania, w którym mieszkał zamordowany 34-latek.

Podejrzany w rękach policji

Wskutek działań policji, szybko udało się zatrzymać podejrzanego o zbrodnię. Okazał się nim Patryk P. Mężczyzna usłyszał już zarzut i złożył wyjaśnienia. Jak informuje rzeczniczka prokuratury, podejrzany trafił do aresztu, gdzie spędzi kolejne 3 miesiące.

Lokatorzy bloku przy ul. Ofiar Oświęcimia są zszokowani i przerażeni. Nie spodziewali się, że dosłownie za ścianą mogło dojść do tak potwornej zbrodni. Pomimo, iż sprawca został zatrzymany, obawiają się o swoje bezpieczeństwo.

- Nie wiem czy był sam. A może był też ktoś drugi i wciąż jest na wolności? - mówi zaniepokojona mieszkanka bloku przy ul. Ofiar Oświęcimia.

Powtórka z "rzeźnika z Niebuszewa"?

Niektórzy porównują ją do dramatycznych wydarzeń sprzed blisko 70 lat, do których doszło w tej samej części miasta, przy ówczesnej ulicy Wilsona, czyli obecnej Niemierzyńskiej. To właśnie tam mieszkał legendarny "rzeźnik z Niebuszewa". Józef Cyppek, który mordował swoje ofiary i sprzedawał ludzkie mięso na bazarze, w 1952 roku został skazany na karę śmierci.

Czytaj więcej: Tutaj ludzkie mięso trafiało do... BIGOSU! Kamienica z MROCZNĄ przeszłością wkrótce przestanie straszyć