Spis treści
Szczury od piwnicy po strych
O sprawie zrobiło się głośno jesienią 2025 roku, gdy szczury pojawiły się w kamienicy w centrum Szczecina. Gryzonie były dosłownie wszędzie - w stropach, pod deskami, w mieszkaniach i częściach wspólnych. W programie "Wokół nas" emitowanym na antenie TVP3 Szczecin informowano, że 18-latka wyhodowała 130 szczurów, jednak według ustaleń służb z mieszkania influencerki odłowiono ponad 300 gryzoni, a z lokalu wywieziono około dwóch ton odpadów. To jednak nie rozwiązało problemu. Setki kolejnych szczurów zdążyły już przegryźć się do sąsiednich mieszkań i opanować całą kamienicę należącą do STBS.
Polecany artykuł:
TikTok zamiast odpowiedzialności
Pseudohodowla zaczęła się od dwóch szczurów, które influencerka pokazywała na swoich nagraniach na TikToku, gdzie śledzi ją kilkanaście tysięcy osób. W krótkim czasie było ich już kilkadziesiąt, a potem setki.
To właśnie widzowie TikToka jako pierwsi zauważyli, że w mieszkaniu dziewczyny dzieje się coś niepokojącego. Na filmach widać było zdewastowane wnętrze lokalu, brud, odchody, robactwo i biegające po wszystkim gryzonie.
Zaniepokojeni internauci zgłosili sprawę do sanepidu i Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, a mieszkańcy kamienicy zaalarmowali zarządcę. 18-latka jednak nie chciała nikogo wpuścić do mieszkania.
Setki szczurów, odchody, śmieci i robaki
Dopiero gdy na miejscu pojawiła się policja, sanepid i przedstawiciele STBS, kobieta wpuściła służby do środka.
Pierwsza skuteczna interwencja odbyła się w październiku. Widok, jaki zastali inspektorzy Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, był wstrząsający i znacznie gorszy niż można to było zobaczyć na filmikach publikowanych na TikToku.
– Mieszkanie było kompletnie zdewastowane. Wszędzie były śmieci, odchody, robaki. Ściany i podłogi były zniszczone – relacjonowała w rozmowie z TVN24 Karolina Kulińska, prezeska szczecińskiego TOZ.
W akcji uczestniczyli przedstawiciele STBS, policja, sanepid oraz pracownicy Centrum Usług Społecznych.
Polecany artykuł:
„To była bomba biologiczna”. Internauci nie kryją oburzenia
Szczeciński TOZ opublikował na Facebooku nagranie z interwencji, które natychmiast wywołało lawinę reakcji. Pod filmem pojawiły się setki komentarzy — od niedowierzania po wściekłość. Internauci pisali:
- "Ja to nie rozumiem... ktoś miał szczury i wymknęło mu się to spod kontroli?? Obciążyć właściciela zwierząt wszystkimi kosztami, to się nauczy, jak to prowadzić…"
- "Temat raczej nie do ogarnięcia. No chyba że deratyzacja"
- "Masakra, gdzieś musiały zostać i się namnożyły"
- "Kary finansowe, i to potężne — to najbardziej boli pseudo ludzi"
- "Masakra!"
W komentarzach przewijał się jeden motyw: ludzie byli przerażeni skalą zaniedbań i faktem, że problem wymknął się spod kontroli do tego stopnia, że zagrożona została cała kamienica.
Kamienica w potrzasku
Jak informuje TVN24, mimo odłowienia setek zwierząt, problemu nie udało się do końca opanować. Szczury zdążyły zadomowić się w ścianach, podłogach i piwnicach. Według relacji mieszkańców gryzonie przegryzały się do sąsiednich mieszkań, biegały po klatkach schodowych, pojawiały się w spiżarniach i łazienkach, a także niszczyły instalacje.
Eksperci podkreślają, że całkowite pozbycie się szczurów z tak dużego budynku może potrwać całe miesiące.
Głównym najemcą mieszkania, w którym doszło do całej sytuacji, jest ojciec 18-latki i to on zostanie obciążony wszelkimi kosztami związanymi z doprowadzeniem zdewastowanego mieszkania do stanu używalności. Dziewczyna obecnie mieszka w lokalu socjalnym.
Afera, która poruszyła całą Polskę
Sprawa stała się głośna w całym kraju. Opisywały ją zarówno lokalne jak i ogólnopolskie media, jako przykład skrajnej nieodpowiedzialności i patologicznego wykorzystywania mediów społecznościowych.
Nagranie opublikowane przez TOZ, które ujawniło skalę problemu, stało się viralem i zarazem przestrogą, do czego może doprowadzić brak umiejętności w hodowli zwierząt.