Do zdarzenia doszło w poniedziałkowy wieczór. To wtedy czterech skoczków spadochronowych wylądowało na lądzie w okolicach Podczela. Niestety, silny wiatr zwiał ich w stronę Bałtyku. Dwóch skoczków udało się odnaleźć - samodzielnie wydostali się z wody. Dwie kobiety w wieku 29 i 33 lat zostały wyciągnięte na ląd. Niestety, podjęta natychmiastowo reanimacja nie przyniosła skutku. Obecny na miejscu lekarz stwierdził zgon w obu przypadkach.
Na miejscu tragedii były cztery zastępy straży pożarnej, służby WOPR i SAR.
AKTUALIZACJA:
Jak dowiedział się reporter SE, dwie zmarłe skoczkinie to 29-letnia Anna pochodząca ze Złotowa oraz 33-letnia Agnieszka, na stałe mieszkająca w Wyrzysku. Obie nie były nowicjuszkami, ponieważ miały na swoim koncie po ok. 100 oddanych wcześniej skoków.
W trakcie feralnego skoku cała czwórka miała wykonać jedną z figur akrobatycznych, czemu przeszkodził mocno wiejący wiatr. To z jego powodu jedna z pań zamiast na plaży wylądowała w wodzie 300 metrów od brzegu, a druga jeszcze 200 metrów dalej. Kobietom nie pomógł fakt, że miały na sobie specjalny pas z obciążeniem, który standardowo zakłada się do tego typu powietrznych akrobacji.
Wszyscy uczestnicy tragedii byli trzeźwi i posiadali wszelkie niezbędne pozwolenia i certyfikaty do wykonania takiego skoku.