Spis treści
- Polska roku 1996 – świat, w którym dorastało pokolenie dzisiejszych 49‑latków
- Życie maturzysty bez internetu, smartfonów i galerii handlowych
- Matura 1996 – zupełnie inny egzamin niż dziś
- Stres – jedyna rzecz, która się nie zmienia
- „Kto wymyślił matury tuż po majówce?”
- „Pot ciekł po plecach”
- Kanapki – symbol tamtej matury
- Polski – godziny pisania i pogoń myśli
- Matematyka – strach i studenci z Politechniki jako wsparcie
- „Nasze matury były łatwiejsze”
- „Wybrałem inną epokę… i to zmieniło wszystko”
- Wspomnienia żywe mimo upływu lat
Polska roku 1996 – świat, w którym dorastało pokolenie dzisiejszych 49‑latków
Rok 1996 to czas, gdy Polska wciąż uczyła się żyć w nowej rzeczywistości. Kapitalizm dopiero raczkował, a obok pierwszych kolorowych reklam i zachodnich marek nadal dominowały bazary, szare blokowiska i sklepy, w których „rzucenie towaru” było wydarzeniem dnia. Bezrobocie było wysokie, a przyszłość niepewna. Młodzi ludzie wchodzący w dorosłość mieli poczucie, że świat stoi przed nimi otworem, ale jednocześnie nikt nie potrafił przewidzieć, jak będzie wyglądało jutro.
Życie maturzysty bez internetu, smartfonów i galerii handlowych
Dzisiejsi 49‑latkowie dorastali w świecie bez powszechnego internetu, bez telefonów komórkowych i bez galerii handlowych. W latach 90. spotykało się „na ławce”, pod blokiem, w klubach albo na szkolnych korytarzach. Rozrywką były kasety VHS, pierwsze gry komputerowe na PC‑tach z procesorem Pentium oraz muzyka z walkmanów i wież stereo.
W telewizji rekordy popularności bił „Beverly Hills 90210”. Licealiści śledzili losy Brendy, Dylana i Kelly, próbując naśladować ich styl — od fryzur po sposób bycia. Informacje o gwiazdach zdobywało się wyłącznie offline. Nie było Google’a ani Instagrama, więc każdy, kto chciał wiedzieć, co słychać u idoli, kupował „Bravo”, „Popcorn” albo „Dziewczynę”.
W klubach królowały DJ Bobo, Mr President i Fun Factory, a miłośnicy rocka wybierali Hey, Edytę Bartosiewicz czy Varius Manx. Nowy album kupowało się w sklepie muzycznym, bo internet dla większości po prostu nie istniał.
Matura 1996 – zupełnie inny egzamin niż dziś
Egzamin dojrzałości wyglądał wtedy zupełnie inaczej. Nie było procentów, rankingów ani progów punktowych. Obowiązywała tradycyjna skala ocen — od dwójki do piątki. Najważniejszym egzaminem był język polski. Matematyka nie była obowiązkowa — w wielu technikach i liceach zawodowych w ogóle jej nie zdawano.
Obowiązywał też niepisany dress code: białe koszule, ciemne spodnie, skromne spódnice. Nie było licznych sieciówek z ubraniami, więc wiele osób zakładało to, co uszyła mama lub kupiło się w domu handlowym lub na lokalnym bazarze.
Stres – jedyna rzecz, która się nie zmienia
Choć realia były inne, stres był taki sam jak dziś. Matura w 1996 roku była dla młodych ludzi pierwszym poważnym egzaminem w życiu, przepustką do studiów i dorosłości.
Wspomnienia maturzystów z 1996 roku – stres, ściągi i kanapki z tajemnicą
Liceum Ekonomiczne nr 2 w Szczecinie — dziś Zespół Szkół nr 8 — uchodziło w latach 90. za jedną z najbardziej prestiżowych szkół w mieście. To właśnie tam, w maju 1996 roku, młodzi ludzie przeżywali swój pierwszy wielki egzamin. Po 30 latach wspomnienia wciąż są żywe.
„Kto wymyślił matury tuż po majówce?”
Anna, dziś profesor Uniwersytetu Szczecińskiego, pamięta tamten poranek z niezwykłą ostrością.
- Był rześki poranek. Jechałam tramwajem nr 8 i bardzo mocno kołatało moje serce na myśl, że to już… ten wielki dzień, egzamin dojrzałości – opowiada. W tramwaju tłum, część w galowych strojach, a wśród nich jej przyjaciółka Madzia – Niby była umalowana, a blada - dodaje Anna.
Już wtedy widać było, że to inne czasy.
- 30 lat temu nie było sieciówek, więc moja mama uszyła mi specjalną ‘maturalną’ marynarkę z kilkunastoma kieszonkami – wspomina Anna. W każdej z nich kryła się starannie przygotowana ściąga „od starożytności po współczesność”. Los jednak zadrwił: - Mam drugi rząd… fatalnie! Pieczołowicie przygotowywane ściągi się nie sprawdzą.
Każdy miał też swój amulet.
- Słoniki, maskotki… Ja miałam misia od mojego chłopaka, a obecnie męża - dodaje Anna.
„Pot ciekł po plecach”
Paweł, dziś specjalista ds. BHP i radny osiedlowy, wspomina maturę bardziej fizycznie niż emocjonalnie:
- Było dość ciepło, wszyscy w stresie. Ściągi gdzieś w kieszeniach poupychane, ale jak człowiek wchodził na salę, to zapominał, gdzie co włożył. Na sali stres. Pot ciekł po plecach - mówi.
Kanapki – symbol tamtej matury
Hitem matury 1996 były... kanapki. Nie tylko ze względu na to, że zaspokajały głód zestresowanych maturzystów. Miały też inny - bardzo ważny cel.
- Na maturze z matematyki mamy robiły kanapki i wkładały ściągi z rozwiązanymi zadaniami. Niestety mnie się nie trafiła - wspomina Magdalena, dziś urzędniczka.
- Sałata, szynka i pyszna kajzerka. Do dziś pamiętam, jak smakowały - dodaje Anna.
- Zjadłem chyba z 3 czy 4… A wszyscy i tak szukaliśmy, czy nie ma w nich ściąg - śmieje się Paweł.
Polski – godziny pisania i pogoń myśli
- Tematy były wyzwaniem. Totalna pogoń myśli. Mieliśmy 5 godzin na ogarnięcie. Pisaliśmy po kilkanaście stron tekstu. Każdy pilnie uważał na ortografię. To była ciężka praca… dosłownie - mówi Anna.
- Pani od polskiego sprawdzała błędy… a i tak później dostałem po uszach, że zrobiłem jeden - dodaje Paweł.
Matematyka – strach i studenci z Politechniki jako wsparcie
Anna opowiada historię, która mogłaby trafić do filmu:
- Wpadliśmy na pomysł, by 2 studentów z Politechniki Szczecińskiej wsparło nas swoją wiedzą. Zadania rozwiązali, mamusie od kanapek pojechały autem do ksero i rozłożyły kilkanaście kopii… po toaletach! - mówi. - Pani Bożenka zaciskała dłonie na wózku z kanapkami, dając oczami sygnały, że ściągi są w toalecie. I teraz traf do właściwej kabiny.
Czy udało się jej trafić?
- Nie powiem – śmieje się.
Za to ustny poszedł jej świetnie.
- Wylosowałam super trzy pytania z trygonometrii. Uwielbiałam ten dział! - podkreśla.
Paweł miał zdecydowanie łatwiej. Nie zdawał matematyki
- Matematyki nie musieliśmy pisać, bo to ekonomik. W moim przypadku tylko polski i historia - mówi. - A z historii nic nie pamiętam. Po prostu była - dodaje.
„Nasze matury były łatwiejsze”
Czy zdawanie egzaminu maturalnego w 1996 roku było łatwiejsze niż obecnie? Z perspektywy czasu wygląda to zupełnie inaczej niż wtedy.
- Uważam, że nasze matury były zdecydowanie łatwiejsze. Nie było procentów, tylko oceny. W wypracowaniu nie trzeba było uwzględniać dziwnych kontekstów. Trzeba było pisać: "uważam", "myślę", "sądzę". A teraz im mniej uważasz i sądzisz, tym lepiej - mówi Magdalena.
„Wybrałem inną epokę… i to zmieniło wszystko”
Na koniec swoje wspomnienie dorzuca Grzegorz — dziś dziennikarz i... autor tego artykułu. Podobnie jak reszta jego bohaterów, w 1996 roku ukończył Liceum Ekonomiczne nr 2, jednak nie związał swojej dalszej drogi zawodowej z ekonomią.
- Pamiętam, że temat wypracowania dotyczył wolności człowieka i trzeba było go opisać na podstawie wybranej epoki literackiej. Większość wybrała romantyzm, jednak ja się trochę wyłamałem i wziąłem na celownik inną epokę… chyba pozytywizm - mówi.
Nauczycielka była zaskoczona:
- Spytała: "czy jesteś pewien? na pewno dasz radę?" A ja odpowiedziałem krótko, że "muszę". Łatwo nie było, ale się opłaciło.
Efekt?
- Wysoka ocena sprawiła, że nie musiałem zdawać matury ustnej, czego chyba obawialem się najbardziej.
Dziś patrzy na to z dystansem:
- Być może to właśnie ta "maturalna kreatywność" i próba wyłamania się ze schematów sprawiły, że po latach zostałem dziennikarzem. Zawsze byłem trochę humanistą i trochę artystą. A z ekonomią — mimo ukończenia ekonomika — nigdy nie było mi po drodze.
Wspomnienia żywe mimo upływu lat
Trzydzieści lat minęło, a wspomnienia wciąż są żywe — od rześkiego poranka w tramwaju nr 8, przez kanapki z sałatą i szynką, po ściągi ukryte w marynarkach szytych przez mamy. Dzisiejsi 49‑latkowie patrzą na maturę swoich dzieci z mieszaniną dumy i niedowierzania, że to już tyle czasu. Jedno jest pewne: choć realia się zmieniły, stres przed egzaminem dojrzałości pozostaje taki sam.
A jeśli ktoś z tamtego rocznika wciąż zastanawia się, czy wypada przyznać się do ściągania — może być spokojny. Po 30 latach wszystko się już przedawniło. Nawet te ściągi w kanapkach i tajne kopie z toalet "Ekonomika".