Roztargnienie kosztowało ją fortunę. Wyrzuciła mebel pełen gotówki, teraz błaga znalazcę o zwrot

Miało być zwykłe sprzątanie mieszkania, a skończyło się dramatem, którego – jak sama mówi – „nikomu nie życzy”. Mieszkanka Warzymic pod Szczecinem wyrzuciła na śmietnik starą komodę. Dopiero po kilku godzinach zorientowała się, że w jednej z szuflad trzymała swoje oszczędności życia – kilkadziesiąt tysięcy euro, czyli kilkaset tysięcy złotych. Gdy wróciła pod wiatę śmietnikową, mebla już nie było.

Wyrzuciła fortunę na śmietnik
Autor: Shutterstock

Komoda zniknęła w kilka godzin

Nietypową sprawę opisał lokalny portal wSzczecinie.pl. Kobieta wyrzuciła na śmietnik komodę wraz z innymi meblami na początku tygodnia. Jak relacjonuje, po kilku godzinach mebel „rozszedł się” – prawdopodobnie ktoś go zabrał, nie wiedząc, co znajduje się w środku.

– Dzisiaj się zorientowałam, że nie były puste, tylko znajdowały się w nich moje oszczędności i mienie osobiste. Na pewno się odwdzięczę, jeśli ktoś pomoże – mówi poszkodowana w rozmowie z wSzczecinie.pl.

Do sprawy zaangażowano policję oraz prywatną detektyw. Trwają intensywne działania: zabezpieczanie nagrań z monitoringu, rozmowy z sąsiadami, analiza zapisów z kamer.

Poszkodowana kobieta deklaruje wynagrodzenie dla uczciwego znalazcy. Zgodnie z tradycją, „znaleźne” wynosi 10 procent wartości zguby – w tym przypadku byłaby to kwota robiąca ogromne wrażenie.

To nie pierwszy taki przypadek. Świat zna jeszcze bardziej szokujące historie

Choć sytuacja z Warzymic wydaje się wręcz nieprawdopodobna, podobne dramaty zdarzały się w przeszłości na całym świecie. Media regularnie opisują historie ludzi, którzy przez roztargnienie, pośpiech albo zwykły pech pozbyli się fortuny, nie zdając sobie z tego sprawy.

W Stanach Zjednoczonych głośny był przypadek 77‑letniej kobiety z Los Angeles, która wyrzuciła do śmieci stary materac, nie pamiętając, że jej córka schowała w nim ponad milion dolarów oszczędności. Materac trafił na wysypisko, a rodzina przez kilka dni przeszukiwała tony odpadów – bez skutku.

W Izraelu media opisywały historię mężczyzny, który podczas porządków wyrzucił teczkę z obligacjami wartymi ponad 100 tys. dolarów. Dokumenty trafiły do kontenera, który już zdążył zostać opróżniony. Dopiero po nagłośnieniu sprawy w lokalnych mediach znalazca zgłosił się i oddał całość.

W Japonii natomiast pracownicy punktu recyklingu znaleźli w wyrzuconej lodówce prawie 10 mln jenów (ok. 300 tys. zł). Właściciel nigdy się nie zgłosił, a pieniądze – zgodnie z lokalnym prawem – po kilku miesiącach trafiły do znalazców.

Takie historie pokazują, że roztargnienie nie zna granic. Wyrzucenie mebla, który kryje majątek, może zdarzyć się wszędzie i każdemu. I choć większość takich przypadków kończy się dramatem, zdarzają się też szczęśliwe finały – zależy tylko od uczciwości znalazcy.

Apel do znalazcy

Poszkodowana kobieta liczy na uczciwość osoby, która zabrała komodę. Podkreśla, że nie chce nikogo oskarżać – zależy jej jedynie na odzyskaniu pieniędzy.

– Jestem w sytuacji, której nikomu nie życzę – mówi w rozmowie z portalem wSzczecinie.pl.

Warto pamiętać, że znalezienie cudzej rzeczy nie jest kradzieżą, ale jeśli zgłasza się poszkodowany właściciel, znaleziony przedmiot należy oddać. A w tym przypadku znalazca może liczyć na naprawdę wysokie znaleźne.

Sonda
Czy zdarzyło Ci się zgubić dużą sumę pieniędzy?
Z bilonu w banknoty w kilka sekund

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki