Do szokujących wydarzeń w Szczecinie doszło pod koniec sierpnia 2024 roku. To wtedy aresztowany został mężczyzna podejrzany o wykorzystanie seksualne niespełna rocznego dziecka, o czym informował sędzia Michał Tomala, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Szczecinie. Najpierw prokuratura złożyła wniosek o zastosowanie tak zwanego izolacyjnego środka zapobiegawczego, w postaci tymczasowego aresztowania, a później podczas posiedzenia sąd się do tego wniosku przychylił. Z uwagi na dobro postępowania i osoby poszkodowanej, prokuratura nie chciała w tamtym czasie ujawniać szczegółów sprawy. Ale media nieoficjalnie podawały, że chodzi o wykorzystanie 9-miesięcznej dziewczynki, którą matka zostawiła pod opieką konkubenta. Wyszła tylko na chwilę, lecz to wystarczyło. Gdy kobieta wróciła do domu, praktycznie od razu dostrzegła obrażenia dziecka oraz krwawienie, wskazujące na wykorzystanie seksualne. Na miejsce natychmiast wezwano odpowiednie służby, maluszek trafił do szpitala, a mężczyzna został zatrzymany. Szczęśliwie życiu niemowlęcia nie zagrażało niebezpieczeństwo, co w rozmowie z Polską Agencją Prasową potwierdził prokurator Piotr Wieczorkiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. Maleństwo trafiło do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 przy ulicy Unii Lubelskiej i zostało otoczone specjalistyczną opieką.
Śledztwo toczy się już od 10 miesięcy. Sprawa policjantów ze Szczecina nie jest przesądzona
W procesie sądowym, który później się rozpoczął, mężczyzna został oskarżony o wykorzystanie dziecka. W grudniu 2025 roku media informowały natomiast o wyroku: 20 lat pozbawienia wolności, konieczność zapłaty zadośćuczynienia w wysokości 50 tysięcy złotych, zakaz kontaktowania się i zbliżania do pokrzywdzonej przez najbliższe 15 lat oraz zakaz zajmowania wszelkich stanowisk związanych z opieką nad małoletnimi przez ten sam okres. Po wyroku sprawa ucichła, by niespodziewanie powrócić na przełomie września i października 2026 roku. Okazuje się bowiem, że rok po zdarzeniu do prokuratury wpłynęło zawiadomienie dotyczące możliwości popełnienia przestępstwa przez dwóch policjantów, którzy aresztowali podejrzanego. W efekcie dwóch funkcjonariuszy z komisariatu w Szczecinie znalazło się pod lupą wymiaru sprawiedliwości. Chodzi o przekroczenie uprawnień i - nieoficjalnie, bo służby nabrały wody w usta - wykorzystanie seksualne sprawcy przemocy o tym samym charakterze. Zbigniew Stonoga ujawnił, że chodzi o tego samego mężczyznę, który odsiaduje karę więzienia za skrzywdzenie niemowlęcia. Dziennikarze zainteresowali się tymi doniesieniami i postanowili sprawdzić, na ile są one prawdziwe. Ku ich zaskoczeniu, wyszło na jaw, że postępowanie rzeczywiście jest w toku. „Wirtualna Polska”, która jako pierwsza opisała kulisy zbrodni, podała że śledztwo nie jest nowe i toczy się od 10 miesięcy, lecz było utrzymywane w ścisłej tajemnicy.
Poznaj więcej historii: Pokój Zbrodni
Prokurator Julia Szozda z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie bardzo ostrożnie komentuje tę sprawę. W rozmowie z „Onetem” potwierdziła, że trwa śledztwo dotyczące dwóch policjantów w związku z podejrzeniami o nadużycie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. Do szokujących ustaleń się nie odniosła, lecz dodaje, że postępowanie dotyczy też „innych artykułów”.
Portal „Onet” pisze wprost, że śledczy nie chcą ujawnić, o jakich paragrafach mowa, co tylko potęguje plotki. Nieoficjalne ustalenia tamtejszych dziennikarzy wskazują, że faktycznie wśród zarzutów pojawia się ten mówiący o wykorzystaniu seksualnym lub doprowadzeniu do innej czynności tego typu. Dwóch policjantów miało wykorzystać mężczyznę oskarżonego o wykorzystanie niemowlęcia. Zrobili mu to samo, co on uczynił dziecku. Z innych, niepotwierdzonych źródeł, wynika że użyli do tego pałki służbowej. Sprawa jest owiana tajemnicą.
Przez ponad rok nikt nie wiedział, co zaszło feralnego dnia. Aż w końcu jedna z funkcjonariuszek, pracująca w tej samej komendzie, doniosła na swoich kolegów do prokuratury. W jej ocenie policjanci nie są bowiem od tego, by dokonywać samosądu czy wymierzać sprawiedliwość na własną rękę. Tak można oczywiście domniemywać, bo kulisów zawiadomienia nie znamy. Komenda Miejska Policji w Szczecinie nie chce komentować sprawy. „Onet” potwierdził jedynie, że dwóch policjantów pozostaje zawieszonych w wykonywaniu obowiązków służbowych do czasu zakończenia postępowania. Początkowo zastosowano wobec nich również tymczasowy areszt, ale po złożeniu zażalenia sąd uchylił tę decyzję. Funkcjonariusze są objęci tylko dozorem policyjnym.
Poseł domaga się odstąpienia od kary wobec mundurowych. "Kieruję interpelację"
Gdy sprawa wyszła na jaw, stała się szeroko komentowanym tematem w przestrzeni publicznej. Poseł Prawa i Sprawiedliwości, Dariusz Matecki, wystosował nawet apel o niekaranie mundurowych. - Dwaj policjanci z komisariatu Szczecin-Pogodno mogli dokonać samosądu na mężczyźnie skazanym na 20 lat więzienia za przestępstwo seksualne na kilkumiesięcznym dziecku – zaczął swój wpis w mediach społecznościowych. - Funkcjonariusze mają zarzuty przekroczenia uprawnień i zostali zawieszeni. Kieruję do ministrów interpelację z apelem o odstąpienie od karania zawodowego i ścigania prokuratorskiego tych funkcjonariuszy - ogłosił Dariusz Matecki. W odpowiedzi na zarzuty tych, którzy nie zgadzają się z samosądem wymierzonym przez policjantów, poseł PiS odpowiada, że wszyscy, którzy w jakikolwiek sposób zamierzają bronić mężczyznę krzywdzącego dziecko, powinni „opuścić jego profil w sieci”. - Dla takich zwyrodnialców lochy i śmierć głodowa. Tortury również wskazane. Nie ma tu pola do jakiejkolwiek dyskusji – podkreślił.
Czytaj także: Sebastianek otrzymał 100 uderzeń i zginął. Matka trzymała syna, ojczym go torturował. Nagrania szokują
Innego zdania jest szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Marcin Kierwiński, który pytany o ustalenia „Wirtualnej Polski”, stwierdził że nie ma zgody na jakiekolwiek łamanie procedur w podległych formacjach. - Każdy polski funkcjonariusz jest od tego, żeby przestrzegać polskiego prawa – stwierdził polityk.
Marcin Kierwiński dodaje, że będzie murem stał za funkcjonariuszami policji i wszystkich pozostałych służb, które mu podlegają, ale wszystko musi odbywać się zgodnie z prawem. - Jeżeli tutaj te procedury wewnętrzne były przekroczone, to będą konsekwencje, ale to nie ja jestem od tego, żeby wyciągać te wnioski. Na początku będzie proces kontrolny, potem decyzja Komendanta Głównego – stwierdził na antenie „Polsat News” szef MSWiA.
Dopytywany o to, czy decyzja zapadnie mimo okoliczności przestępstwa popełnionego przez mężczyznę w 2024 roku, dodał że jedna kwestia jest tutaj stuprocentowo pewna: tego typu sprawcy powinni być traktowani przez polskie prawo wyjątkowo surowo. – Nie ma co do tego żadnych wątpliwości, natomiast każdy polski funkcjonariusz jest od tego, żeby przestrzegać polskiego prawa – podkreślił. Na sam koniec zastrzegł, że nie chce przesądzać w tej sprawie, bo żadna decyzja jeszcze nie została podjęta. Całość powierzono prokuraturze, która prowadzi swoje postępowanie.
Zagłosuj w poniższej sondzie. Dalsza część materiału znajduje się poniżej.
Internauci podzieleni. Pochwała samosądu kontra głosy o bezprawiu. "Emocje są zrozumiałe"
Za przekroczenie uprawnień funkcjonariuszowi publicznemu, a policjant takim jest, grozi kara do trzech lat więzienia. Oczywiście nie wiadomo, czy mundurowi nie usłyszą ewentualnie dodatkowych zarzutów, jeśli podejrzenia wobec nich się potwierdzą, a wtedy wysokość kary może wzrosnąć. Prokuratura zapewnia, że jej śledztwo toczy się niezależnie od Biura Spraw Wewnętrznych Policji.
Zobacz również: Ojciec roztrzaskał głowę Wojtusia, bo ten go obudził. 7-miesięczny chłopiec nie żyje. "Czaszka była popękana"
Jak nietrudno się domyślić, sprawa budzi ogromne emocje w mediach społecznościowych, a zdecydowana większość osób staje w obronie funkcjonariuszy. Nie ma chyba zbrodni, która budziłaby większy gniew niż krzywda wyrządzona dziecku. Zwłaszcza dziecku bezbronnemu, które nie potrafi się obronić, ani nawet poprosić o pomoc. Niestety, takich dramatów wciąż nie udaje się całkowicie wyeliminować. Trudno więc dziwić się emocjom, jakie wywołują informacje o przemocy wobec najmłodszych. Sprawcy takich czynów powinni w istocie ponosić surowe konsekwencje. Pozostaje jednak pytanie, czy samosąd jest właściwą odpowiedzią na zło. Od wymierzania kary mamy przecież sądy, a od funkcjonariuszy państwa mamy prawo wymagać przestrzegania prawa nawet wobec ludzi, którzy sami brutalnie je złamali, choć zrozumiałe są emocje, podpowiadające wymierzenie kary tu i teraz, by mieć pewność, że będzie ona dotkliwa. Takiej pewności, niestety, w procesach sądowych nie mamy. Mimo wszystko, eksperci wskazują, że sprawiedliwość nie powinna być zemstą.
I być może właśnie tym powinniśmy różnić się od tych, których czyny tak bardzo nas oburzają. Warto podkreślić, że formalnie policjanci ze Szczecina nie zostali jeszcze skazani przez sąd. Na koniec dnia może się okazać, że zostaną uniewinnieni. Sprawa jest niezwykle zawiła, pełna domysłów i plotek, bo służby nie chcą jej otwarcie komentować, ani ujawniać szczegółów.
Pozostaje nam czekać, jak rozwinie się śledztwo.