Mordercze upały sprawiły, że miasto "wymarło". Puste ulice, parki i sklepy

Rekordowe upały sparaliżowały Szczecin. W ostatni weekend czerwca fala żaru, która ogarnęła Polskę, podniosła temperatury w mieście powyżej 35 stopni w cieniu. Skutek? Miasto niemal "wymarło".

Puste ulice i sklepy

W centrum zrobiło się nienaturalnie cicho. Ruch samochodowy był wyraźnie mniejszy niż zwykle, a ruch pieszy – wręcz znikomy. Pusto zrobiło się nie tylko na głównych ulicach i placach, ale także w parkach, które zwykle w weekend tętnią życiem. Mieszkańcy uciekali przed słońcem, jak tylko mogli.

Zazwyczaj w niedziele handlowe panował wzmożony ruch w sklepach i galeriach handlowych. Tym razem otwarte sklepy świeciły pustkami, a w galeriach handlowych i wokół nich ruch był niewielki. Z powodu upału większość klientów zrezygnowała z weekendowych zakupów.

Ucieczka nad wodę lub schronienie w domu

Część szczecinian wybrała wyprawy nad morze lub okoliczne jeziora, licząc na choć odrobinę chłodu. Inni, obawiając się o zdrowie, zostali w domach, zasłaniając okna i unikając wyjścia na zewnątrz.

Gastronomia w cieniu upału

Ogródki gastronomiczne świeciły pustkami. Klienci wybierali klimatyzowane wnętrza kawiarni i restauracji, gdzie można było choć na chwilę odetchnąć chłodniejszym powietrzem. Jedynymi miejscami, gdzie tworzyły się kolejki, były lodziarnie – lody stały się towarem pierwszej potrzeby.

Walka z żarem - wodą i lodami

Największym zainteresowaniem cieszyły się miejskie fontanny oraz kurtyny wodne rozstawione przez ZWiK w różnych punktach miasta. Dostępne były także poidełka i dozowniki z wodą pitną, które pozwalały choć na chwilę złapać oddech w skwarze.

Upał zmienił rytm miasta, pokazując, jak szybko Szczecin potrafi opustoszeć, gdy temperatura nie daje żyć.

Sonda
Jak znosisz upały?
Tropikalny upał w Szczecinie

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki