Awantura o 1 zł kończy się gazem pieprzowym
Do skandalicznego incydentu doszło 3 stycznia w godzinach porannych w jednym z punktów sieci Kebaby w Szczecinie, obok centrum handlowego "Stara Cegielnia" przy ul. Przyjaciół Żołnierza. Jak relacjonują pracownicy, klient już od wejścia zachowywał się agresywnie, a sytuacja eskalowała, gdy poproszono go o drobne — obsługa nie miała jak wydać 1 zł reszty. Ostatecznie mężczyzna miał użyć wobec personelu gazu pieprzowego.
„Zachowywał się jak pod wpływem środków psychotropowych”
W oświadczeniu opublikowanym przez sieć Kebaby czytamy:
„Klient zachowywał się jakby był pod wpływem środków psychotropowych, kierował w stronę naszego personelu słowa, które nigdy nie padłyby z ust porządnego człowieka oraz zaczął dotykać i pozwalać sobie na przekroczenie granic.”
Pracownicy podkreślają, że mężczyzna już na wejściu miał pretensje o… spojrzenie obsługi. Gdy poproszono go o drobne, „dolało to oliwy do ognia”.
Monitoring zarejestrował całe zajście
Według informacji portalu wSzczecinie.pl monitoring w lokalu zarejestrował przebieg awantury. Klient miał być roszczeniowy, agresywny i wulgarny, a po chwili doszło do rękoczynów i użycia gazu pieprzowego.
W rozmowie z twórcami kanału „Podróże ze Smakiem” pracownicy opisywali dramatyczne chwile:
„Odwrócił się i po prostu psiknął mi gazem w twarz. W ułamki sekund gaz rozprzestrzeniał się w naszych płucach, wszystko zaczynało piec. Wystąpiły ataki paniki.”
Według relacji, jeden z pracowników został również uderzony.
Lokal zamknięty, sprawa na policji
Po ataku pracownicy nie byli w stanie kontynuować pracy. Lokal przy Starej Cegielni — został zamknięty do końca dnia.
Sieć Kebaby poinformowała, że sprawa została zgłoszona na policję, a agresor ma zostać pociągnięty do odpowiedzialności.
„Nie będziemy tolerować takich zachowań”
Właściciele sieci zapowiadają stanowcze działania:
„Nie pozwolimy na takie traktowanie naszego zespołu. Sprawa została zgłoszona na policję i nie będziemy tolerować takich zachowań.”
Pracownicy podkreślają, że to nie pierwszy przypadek agresji wobec obsługi gastronomicznej, ale ten incydent był wyjątkowo niebezpieczny.
Agresywny klient poszukiwany. Policja prowadzi postępowanie
Funkcjonariusze analizują nagrania z monitoringu i przesłuchują świadków. Na razie nie ujawniono, czy sprawca został zatrzymany.
Według relacji pracowników, mężczyzna opuścił lokal tuż po użyciu gazu.
Internauci w szoku. „To tylko złotówka”
W mediach społecznościowych zawrzało. Internauci nie kryją oburzenia:
- „Jak można zrobić coś takiego o 1 zł?!”
- „Obsługa gastronomii ma naprawdę ciężko. Szacunek dla pracowników.”
- „Mam nadzieję, że policja szybko go znajdzie.”
Awantura o złotówkę reszty za kebaba przerodziła się w brutalny atak, który zakończył się gazem pieprzowym, paniką i zamknięciem lokalu. Policja prowadzi postępowanie, a właściciele zapowiadają, że nie odpuszczą sprawy. Pracownicy wciąż dochodzą do siebie po dramatycznym poranku.
Czy sprzedawca ma obowiązek mieć drobne? Co mówi prawo?
Choć wielu klientów uważa to za oczywiste, polskie przepisy nie nakładają na sprzedawcę obowiązku posiadania drobnych pieniędzy. Nie istnieje żaden przepis, który wymagałby od przedsiębiorcy trzymania w kasie określonej ilości bilonu. Jak informuje Business Insider, jednocześnie Inspekcja Handlowa i rzecznik konsumentów podkreślają, że brak drobnych nie może być powodem odmowy sprzedaży, ponieważ sprzedawca ma obowiązek przyjąć płatność i wydać resztę — to on odpowiada za prawidłowe przeprowadzenie transakcji. W praktyce oznacza to, że prośba o odliczoną kwotę jest dopuszczalna, ale klient nie ma obowiązku jej spełnić. Jeśli sprzedawca nie może wydać reszty z powodu braku drobnych pieniędzy, powinien zaproponować inne rozwiązanie (np. płatność bezgotówkową), ale nie może przerzucać odpowiedzialności na kupującego.