Podpalili supermarket, potem rozlali śmierdzącą substancję. Straty poszły w setki tysięcy

Najpierw wybili szybę i podpalili wnętrze sklepu, powodując straty przekraczające 200 tys. zł. Kilka dni później ponownie zaatakowali tę samą placówkę, wrzucając do środka środek chemiczny o tak intensywnym zapachu, że sklep trzeba było zamknąć i poddać ozonowaniu. Prokuratura skierowała właśnie do sądu akt oskarżenia przeciwko dwóm mieszkańcom Szczecina.

Sklep Stokrotka w Szczecinie i gmach sądu na miniaturze. O akcie oskarżenia za podpalenie przeczytasz na SE Szczecin.
Autor: Mapy Google

Dwukrotnie zaatakowali ten sam sklep

Prokurator Rejonowy Szczecin-Zachód skierował do sądu akt oskarżenia przeciwko 39-letniemu Pawłowi W. i 27-letniemu Mikołajowi K. Mężczyźni odpowiedzą między innymi za spowodowanie pożaru sklepu sieci Stokrotka przy ul. Tatrzańskiej w Szczecinie.

Jak ustalili śledczy, do pierwszego ataku doszło 2 maja 2026 roku. Oskarżeni mieli wybić szybę sklepową, a następnie wlać do środka łatwopalną ciecz i ją podpalić.

Pożar spowodował ogromne straty

Ogień szybko objął wyposażenie placówki. Zniszczeniu uległy między innymi regały z alkoholem, materiały reklamowe, lady chłodnicze wraz z wyposażeniem, lampy, kasetony i stelaże.

W następstwie działania oskarżonych doszło do pożaru, który swoim rozmiarem stwarzał zagrożenie dla mienia w wielkich rozmiarach - informuje Prokuratura Okręgowa w Szczecinie

Łączną wartość szkód wyrządzonych spółce Stokrotka oszacowano na ponad 200 tys. zł.

Wrócili po trzech dniach. Tym razem użyli śmierdzącej substancji

To jednak nie był koniec problemów sklepu. Jak wynika z ustaleń śledztwa, 5 maja 2026 roku ci sami mężczyźni ponownie zaatakowali placówkę.

Tym razem do wnętrza sklepu wrzucili środek chemiczny o wyjątkowo intensywnym zapachu, wykorzystywany do odstraszania zwierząt. Fetor okazał się na tyle silny, że pomieszczenia stały się niezdatne do użytkowania.

Jak informuje prokuratura, w następstwie tego działania doszło do powstania odoru i uczynienia pomieszczeń sklepu niezdatnymi do użytku, co skutkowało koniecznością zamknięcia placówki oraz przeprowadzenia ozonowania.

Straty związane z tym zdarzeniem oszacowano na ponad 2 tys. zł.

Przyznali się do winy

W toku śledztwa zarówno Paweł W., jak i Mikołaj K. przyznali się do popełnienia zarzucanych czynów. Złożyli także krótkie wyjaśnienia.

Śledczy ustalili również, że obaj działali w warunkach recydywy, czyli powrotu do przestępstwa. W czasie postępowania byli tymczasowo aresztowani.

Grożą im surowe konsekwencje

Akt oskarżenia obejmuje między innymi zarzut spowodowania pożaru zagrażającego mieniu w wielkich rozmiarach oraz zniszczenia mienia. Odpowiedzą także za drugi atak polegający na uszkodzeniu lub uczynieniu niezdatnym do użytku mienia i spowodowaniu szkody majątkowej.

O ich dalszym losie zdecyduje teraz sąd. Prokuratura podkreśla, że oba czyny zostały popełnione przez oskarżonych wspólnie i w porozumieniu oraz w warunkach recydywy, co może mieć znaczenie przy wymiarze ewentualnej kary.

QUIZ. Wiesz, ile lat grozi za to przestępstwo? W kilku przypadkach możesz doznać szoku
Pytanie 1 z 20
Jaka kara grozi za dostarczenie alkoholu osobie małoletniej?
Podpalił dom w centrum Jeleniej Góry. W środku było 20 osób

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki