Tragiczny finał polowania na dziki. Zamiast zwierzęcia zginął żołnierz
Do tragedii doszło w listopadzie 2023 roku na terenie Pasa Ćwiczeń Taktycznych Krzekowo w Szczecinie. Stanisław H. wraz z Tomaszem F. mieli pojawić się tam w związku z odłowem dzików. Problem w tym, że – jak ustaliła prokuratura – nie posiadali wymaganego pozwolenia.
W pewnym momencie Stanisław H. oddał pojedynczy strzał z broni myśliwskiej. Twierdził, że był przekonany, iż celuje do zwierzęcia. Pocisk trafił jednak jednego z żołnierzy uczestniczących w ćwiczeniach.
Mężczyzna został ciężko ranny w szyję. Pozostali wojskowi natychmiast ruszyli mu na pomoc. Powiadomili oficera dyżurnego i wezwali pogotowie. Pomimo prowadzonej reanimacji życia żołnierza nie udało się uratować.
Po strzale szybko odjechali
Po zdarzeniu obaj mężczyźni odjechali w kierunku bramy wjazdowej. To właśnie ich zachowanie po oddaniu strzału stało się jednym z ważnych elementów sprawy.
Podczas procesu Stanisław H. utrzymywał, że nie wiedział, iż mógł trafić człowieka. Jak tłumaczył, wydawało mu się, że zobaczył jakieś zwierzę, prawdopodobnie szopa pracza.
Zupełnie inaczej sytuację oceniła sędzia Monika Orzechowska. W uzasadnieniu wyroku zwróciła uwagę, że po oddaniu strzału mężczyźni mogli zatrzymać samochód, wysiąść i sprawdzić, co się wydarzyło.
Sędzia podkreślała również, że argument o pomyleniu celu z szopem budzi poważne wątpliwości. Jak wskazywała, skoro mężczyźni przyjechali na miejsce w związku z dzikami, trudno wyjaśnić, dlaczego mieliby strzelać do innego zwierzęcia bez upewnienia się, do czego właściwie celują.
Zobaczyli żołnierzy przy bramie
Wątpliwości sądu dotyczyły również tego, co wydarzyło się już po oddaniu strzału. Mężczyźni mieli wyjeżdżając ze strzelnicy zobaczyć żołnierzy znajdujących się przy bramie. Wojskowi byli świadkami akcji ratunkowej prowadzonej przy rannym koledze.
Sędzia nie dała wiary tłumaczeniom, że oskarżeni mogli nie zauważyć, iż doszło do postrzelenia człowieka.
W sprawie znaczenie miały także warunki, w jakich doszło do zdarzenia. Było ciemno i zimno, a teren poligonu miał specyficzne ukształtowanie. Obrona przekonywała, że właśnie te okoliczności mogły sprawić, iż oskarżeni nie zorientowali się, że oddany strzał trafił człowieka.
Myśliwy trafi do więzienia
We wtorek, 8 września, Sąd Rejonowy w Szczecinie ogłosił wyrok.
Stanisław H. został skazany na 2 lata i 10 miesięcy pozbawienia wolności. Jego pomocnik, Tomasz F., usłyszał karę 1 roku i 3 miesięcy więzienia.
Prokuratura domagała się dla Stanisława H. łącznie 3 lat pozbawienia wolności. Prokurator kpt. Kamil Zalewski zapowiedział, że wyrok zostanie przeanalizowany i dopiero po tym zapadnie decyzja dotycząca ewentualnego dalszego postępowania.
Obrońca Tomasza F. wnosił o uniewinnienie swojego klienta. Nie wykluczył również złożenia apelacji.
Wyrok nie jest prawomocny.