Tajemnicza śmierć konia. Właściciele mówią o ranie postrzałowej. „To był członek naszej rodziny”

Miał być spokojny poranek. Zamiast tego właściciele zastali na pastwisku dramatyczny widok. Ich ukochany koń nie żył. Zdaniem opiekunów zwierzę mogło zostać postrzelone. Sprawą zajmują się policja i prokuratura, jednak wokół okoliczności śmierci zwierzęcia narasta coraz więcej pytań.

Tajemnicza śmierć konia
Autor: Pexels.com

Koń znaleziony martwy na pastwisku

Jak opisała właścicielka w mediach społecznościowych, w poniedziałek rano koń został znaleziony na pastwisku z raną w okolicy słabizny, czyli tylnej partii tułowia. Według niej obrażenia mogły wskazywać na ranę postrzałową.

Na miejsce wezwano policję. W czynnościach uczestniczyć miała również prokurator. Zwierzę zostało zabezpieczone do sekcji zwłok, która miała pomóc w ustaleniu przyczyny śmierci.

Problemy z sekcją zwłok

Właścicielka twierdzi, że od początku postępowania dochodziło do opóźnień. Jak opisała, początkowo sekcja nie doszła do skutku z powodu błędnych danych dotyczących wagi zwierzęcia w dokumentacji. Następnie badanie miało zostać przełożone z powodów organizacyjnych.

Opiekunowie konia podkreślają, że samodzielnie sprawdzili miejsce rany wykrywaczem metalu. Według ich relacji urządzenie zasygnalizowało obecność metalowego przedmiotu w okolicy obrażenia.

Zarzuty właścicieli wobec przebiegu postępowania

Autorka wpisu wyraża obawy dotyczące bezstronności prowadzonych czynności. Twierdzi, że podczas sekcji nie odnaleziono pocisku, a ich próby uczestniczenia w dodatkowych oględzinach napotykały na przeszkody.

Kulminacją sporu była sytuacja w zakładzie utylizacyjnym w Karlinie, gdzie znajdowało się ciało zwierzęcia. Właścicielka relacjonuje, że mimo posiadania zgody prokuratury nie zostali wpuszczeni na teren zakładu. Na miejsce wezwana została policja, jednak sytuacji nie udało się rozwiązać.

„To był członek naszej rodziny”

W emocjonalnym wpisie opiekunka podkreśla, że koń był dla niej i jej bliskich czymś więcej niż zwierzęciem gospodarskim.

To nie był dla nas „tylko koń”. To członek naszej rodziny. Istota, którą kochaliśmy, o którą dbaliśmy i z którą byliśmy związani - napisali.

Właściciele apelują o nagłośnienie sprawy i domagają się dokładnego wyjaśnienia okoliczności śmierci zwierzęcia.

Śledczy mają ustalić, co naprawdę się wydarzyło

Na razie nie ma oficjalnych wyników sekcji zwłok ani informacji potwierdzających, że koń rzeczywiście został zastrzelony. Odpowiedź na to pytanie powinny przynieść prowadzone czynności procesowe oraz opinie biegłych.

Do czasu zakończenia postępowania wersja o śmierci w wyniku postrzału pozostaje hipotezą przedstawianą przez właścicieli zwierzęcia. Oficjalne ustalenia śledczych nie zostały dotąd podane do publicznej wiadomości.

Czy potrafisz właściwie określić płeć zwierząt?
Pytanie 1 z 10
Samiec sarny to:

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki