Wszystko zaczęło się w nocy z wtorku na środę (6/7 października). 14-latek z Roczyn w Małopolsce zabrał kluczyki do rodzinnego Renault Kadjar i odjechał w nieznanym kierunku. Nikt nie wiedział, dokąd się udał. Około godz. 10 zaniepokojona rodzina zgłosiła jego zaginięcie na policję w Andrychowie.
Rozpoczęły się dramatyczne poszukiwania. Za kierownicą samochodu siedziało przecież dziecko, które mogło stanowić ogromne zagrożenie zarówno dla siebie, jak i innych uczestników ruchu. Tymczasem z każdą kolejną godziną 14-latek był coraz dalej od domu.
Przejechał niemal całą Polskę! Policja namierzyła jego telefon
Policjanci próbowali odtworzyć trasę nastolatka. Ustalili lokalizację jego telefonu komórkowego. Okazało się, że chłopak przemierzał kolejne regiony Polski. Jednym z tropów była transakcja na stacji paliw w Rudzie Śląskiej. Niebieskie Renault zostało również zarejestrowane na drodze w rejonie Opola.
W końcu okazało się, że 14-latek dotarł aż nad Bałtyk, w okolice Kołobrzegu. Od rodzinnego domu dzieliło go już ponad 700 kilometrów! Chłopak praktycznie przejechał Polskę z południa na północ, a policjanci wciąż nie mogli go zatrzymać.
Około godz. 18 w kołobrzeskiej policji ogłoszono alarm. Na poszukiwania ruszyło ponad stu funkcjonariuszy. Dołączyli do nich strażacy, ratownicy, przewodnik psa służbowego oraz operatorzy dronów wyposażonych w kamery termowizyjne. Rozpoczęła się wielka obława.
Zignorował policjantów i zaczął uciekać! Pościg ulicami KołobrzeguPrzełom nastąpił po godz. 20. Policjanci drogówki zauważyli poszukiwane Renault w rejonie Starego Borku. Dali kierowcy sygnał do zatrzymania. Ten jednak ani myślał się poddać! Zamiast zakończyć swoją niebezpieczną podróż, zaczął uciekać.
– Nastolatek zignorował nadawane przez funkcjonariuszy sygnały świetlne oraz dźwiękowe i zaczął uciekać. W związku z tym policjanci rozpoczęli pościg – przekazała asp. szt. Agnieszka Petek, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Wadowicach.
Na miejsce skierowano wszystkie dostępne patrole. 14-latek dotarł do Kołobrzegu, gdzie w rejonie ulicy Europejskiej porzucił samochód. Ale to wcale nie był koniec! Chłopak wyskoczył z auta i rzucił się do ucieczki pieszo przez trawiasty teren w kierunku ulicy Obozowej. Służby ponownie poderwały drony z termowizją. Rozpoczęło się przeczesywanie okolicy.
Wielka obława za 14-latkiem. Dopadli go ratownicy
W akcji uczestniczyła również grupa ratownicza Paramedic. Jej członkowie pomagali w odnalezieniu poszukiwanego samochodu, a później sami ruszyli za nastolatkiem. Chłopakowi udało się uciec policjantom, ale nie zdołał wymknąć się ratownikom.
– Chwilę po godz. 21 nasi członkowie zauważyli poszukiwanego i po krótkim pościgu pieszym ujęli młodzieńca – relacjonują ratownicy.
14-latek został przekazany policjantom. Na miejsce wezwano karetkę pogotowia. Ratownicy medyczni zbadali chłopca i uznali, że nie wymaga hospitalizacji. Po nastolatka przyjechała rodzina.
Poszukiwania zakończyły się szczęśliwie, ale cała historia będzie miała jeszcze swój ciąg dalszy. Nastolatek odpowie między innymi za prowadzenie samochodu bez uprawnień i niezatrzymanie się do kontroli. Jego sprawą zajmie się sąd rodzinny.
Pozostaje jednak najważniejsza zagadka. Dlaczego 14-letni chłopak zabrał rodzinny samochód, uciekł z domu i przejechał nim niemal całą Polskę? Na razie nie wiadomo, co skłoniło go do tak desperackiego kroku.