
Mieszkańcy chcieli poradzić sobie z problemem. Efekt? Internet pęka ze śmiechu!
Wnętrze kwartału w obrębie ulic Bałuki, Śląskiej, Jagiellońskiej i Bogusława to miejsce dobrze znane mieszkańcom Szczecina. To właśnie tutaj od lat trwa niekończący się remont okolicznych kamienic, a podwórko jest zrujnowane do tego stopnia, że bez większych starań można tu kręcić filmy wojenne.

Mieszkańcy chcieli poradzić sobie z problemem. Efekt? Internet pęka ze śmiechu!
Jest to również słynny na cały Szczecin "parking" w centrum miasta, gdzie można uniknąć opłaty za parkowanie. W dni powszednie cały teren we wnętrzu kwartału jest zapełniony po brzegi samochodami, których właściciele usiłują zaoszczędzić na Strefie Płatnego Parkowania.

Mieszkańcy chcieli poradzić sobie z problemem. Efekt? Internet pęka ze śmiechu!
Niestety wielu kierowców, zaślepionych chęcią zaoszczędzenia kilku złotych, za nic ma poszanowanie dla cudzej własności i wjeżdżają na tereny prywatne, czym często irytują mieszkańców. A ci próbują wszelkich metod, by pozbyć się intruzów.

Mieszkańcy chcieli poradzić sobie z problemem. Efekt? Internet pęka ze śmiechu!
Tak było najprawdopodobniej w przypadku jednej z kamienic przy ul. Bogusława, gdzie tablica z zakazem wjazdu okazała się mało skuteczna, więc na fragmencie podwórka pojawiło się prowizoryczne "ogrodzenie" z tego, co było pod ręką - opon, kubłów na śmieci, cegieł. W poprzek drogi stanęła też "tablica", która informuje o zakazie wjazdu.

Mieszkańcy chcieli poradzić sobie z problemem. Efekt? Internet pęka ze śmiechu!
Zdjęcie tablicy obiegło media społecznościowe i wywołało wśród internautów salwy śmiechu. Dlaczego? Okazało się bowiem, że w jednym zdaniu znalazły się dwa rażące błędy ortograficzne, które rozbawiły członków grupy do łez...
"Zakaz wiazdu na podwurko - wspólnota mieszkaniowa" - tak brzmi bowiem treść tablicy umieszczonej na prowizorycznej konstrukcji z desek (pisownia oryginalna).

Mieszkańcy chcieli poradzić sobie z problemem. Efekt? Internet pęka ze śmiechu!
Pod wpisem pojawiły się dziesiątki komentarzy, w większości dotyczących błędów, a nie intencji mieszkańców:
"Ten znak nawet nie jest do końca pionowy..."
"Tyh pienknyh domuf..."
"Po co jest wiazd?"
"Ale wjechać na podwórko można?"
"Morze morzna pujźdź do aresztó?"
"Ale BUL"
"Z powarzaniem zażont?"

Mieszkańcy chcieli poradzić sobie z problemem. Efekt? Internet pęka ze śmiechu!
Biorąc pod uwagę spostrzegawczość, jedno jest pewne: większość ludzi czyta informacje zamieszczone na różnych tablicach. Pozostaje tylko pytanie: dlaczego tak często się do nich nie stosują?
